Serum ujędrniająco – regenerujące z olejem z nasion malin

 

 

Z okazji Pierwszego Dnia Wiosny, prezentuję wszystkim EkoLejdis kolejne serum, 100% naturalne, wykonane na zamówienie, z czystych olejów wysokiej jakości, które dobrałam tak, aby pielęgnacja nim wyjątkowo dopieszczała skórę i czyniła ją aksamitną w dotyku, wygładzoną i wyraźnie odmłodzoną. Wiodącym składnikiem jest tutaj olej z nasion malin – doskonały przeciwutleniacz zwalczający wolne rodniki (co to są wolne rodniki przeczytasz TU), z wysoką zawartością wit. C (o jej zaletach przeczytasz TU) oraz cennych kwasów tłuszczowych omega -3 i omega -6. Olej ten skutecznie wygładza skórę, opóźnia efekty starzenia i znacząco poprawia jej elastyczność i jędrność (więcej na temat oleju z nasion malin przeczytasz TU). Po raz pierwszy do serum dodałam także olej z kiełków pszenicy działający ujędrniająco i odmładzająco z mnóstwem nieocenionych kwasów tłuszczowych (m.in. linolowym, linolenowym, palmitynowym)  oraz olej z nasion baobabu o właściwościach silnie wygładzających i nawilżających, z dużą zawartością wit. A, D, E i F. Zawarty w serum skwalan z oliwy z oliwek doskonale zastępuje szkodliwe dla skóry silikony powszechnie stosowane w kosmetykach masowej produkcji, a także wykazuje właściwości regenerująco – wygładzające. Dodatek odrobiny olejku z drzewa różanego nadaje całości subtelną, ledwie wyczuwalną drzewno – korzenną nutę.

Zatem do dzieła! Komponujcie swoje receptury na wyjątkowe serum, lub korzystajcie z mojej propozycji. I rozpieszczajcie swoją skórę na wiosnę!!!

 

 

Serum ujędrniająco – regenerujące:

 

* 20 ml oleju z nasion malin

* 15 ml oleju z kiełków pszenicy

* 15 ml skwalanu z oliwy z oliwek

* 13 ml oleju z nasion baobabu

* 25 kropli wit. E

* 13 ml oleju makadamia

* 10 ml złotego oleju jojoba

* 5 kropli olejku z drzewa różanego

 

- powyższe składniki odmierzamy dokładnie i dodajemy kolejno do siebie (w czystym szklanym pojemniku przeznaczonym do produkcji kosmetyków). Następnie dokładnie mieszamy szklaną szpatułką i całość przelewamy do czystej i suchej szklanej buteleczki z aplikatorem (zakraplaczem).

-  gotowy produkt aplikujemy rano i wieczorem na czystą i stonizowaną skórę twarzy, szyi i dekoltu, masując i wklepując delikatnie palcami (nie rozciągając przy tym skóry). Po aplikacji przed nałożeniem makijażu, lub pójściem spać czekamy kilka minut na wchłonięcie serum w skórę.

- serum przechowywać należy w zamkniętej buteleczce,w ciemnym, suchym i chłodnym miejscu.

 

Kosmetyk do zadań specjalnych – serum

 

Serum to wyjątkowy kosmetyk do zadań specjalnych, dzięki któremu skóra zregeneruje się szybciej i skuteczniej. To produkt mocno skoncentrowany, który zawiera sporą dawkę substancji aktywnych, działających kompleksowo na skórę. Działa mocniej niż zwykły krem. Zazwyczaj występuje w postaci lekkiej emulsji lub płynnego olejku i często nie zawiera filtrów przeciwsłonecznych, dlatego warto stosować go pod krem. Serum można stosować w zależności od przeznaczenia na dzień i/lub na noc. Nocna warstwa kosmetyku na skórze nie wymaga już stosowania odpowiedniego kremu. Naturalne sera do twarzy zawierają kompozycje cennych olejów roślinnych, lub maceratów (co to są maceraty przeczytasz TU), jak również olejków eterycznych, ekstraktów z owoców, kwiatów i ziół. Dopełnieniem są zazwyczaj witaminy, algi (do postu na temat alg zapraszam TU), kwas hialuronowy (więcej o kwasie przeczytasz TU), ale też np. płynny jedwab. Dobre serum to kosmetyk luksusowy, po który warto sięgnąć mimo niemałej ceny. Można stosować go jako kurację przed tzw. „wielkim wyjściem” przez okres kilku tygodni, do regeneracji skóry po np. chorobie, kąpielach słonecznych lub też do codziennej pielęgnacji. Wszystko zależy od naszych potrzeb, oczekiwań, a także od przeznaczenia produktu. Ważne jest, by przy zakupie dokładnie określić czego szukamy oraz bacznie zwracać uwagę na skład serum. Serum każdorazowo należy nakładać na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu oraz warstwę odpowiedniego toniku wyrównującego ph skóry (o tym dlaczego trzeba stosować toniki przeczytacie TU). Oczywiście serum może stanowić również doskonałą kurację np. do ciała, dłoni czy włosów, skutecznie odmładzając, regenerując, ujędrniając czy nawilżając. Dobrze dobrane serum jest bez wątpienia sprzymierzeńcem urody, dlatego warto mieć je zawsze w swoim kosmetycznym arsenale.

Zainteresowanych zrobieniem nietuzinkowego serum anti – aging zapraszam TU

Luksusowe Serum Anti – Aging

 

 

Która z Was marzy o gładkiej, promiennej i młodszej cerze? I kosmetyku, który spełni Wasze oczekiwania, w dodatku bez szkodliwych substancji chemicznych szkodzących zdrowiu?  Ponieważ wiele pytań z Waszej strony dotyczy stosowania serum, postanowiłam zrobić i zaprezentować Wam absolutny „must have” – kosmetyk, który każda z Was powinna mieć! Poniższe serum należy do kategorii luksusowych kosmetyków naturalnych anti – aging. Do stosowania na twarz, szyję i dekolt. Przeznaczone jest dla cer dojrzałych, zmęczonych, pozbawionych blasku, suchych, delikatnych, normalnych, mieszanych, starzejących się i tych, które wymagają regeneracji i odmłodzenia. Z poniższego przepisu uzyskałam ok. 65 ml kosmetyku, co w zupełności wystarczy na 8 tygodniową kurację. Konsystencja serum jest lekka i łatwa w aplikacji. Zastosowane oleje wykazują dobrą wchłanialność, co pozwala stosować serum również na dzień. Składniki dobrałam tak, by kuracja zapewniła skuteczny efekt wyraźnie odmłodzonej, jędrnej, gładkiej i dobrze napiętej skóry o zdrowym kolorycie i właściwym poziomie nawilżenia. Ważne jest również antyoksydacyjne działanie składników serum, co jest niewątpliwie atutem w kuracji anti – aging. Zalety większości składników opisałam już wcześniej w innych postach (dla chętnych – olej makadamia znajdziecie TU, olej buriti TU, olej moringa TU, a wit E TU). Do mojego serum postanowiłam dodać też bardzo ciekawy pod względem kosmetycznym olej z nasion chia bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe: linolowy, linolenowy, palmitynowy oraz wit. E, co stawia go w czołówce olejów skutecznie odmładzających skórę. Olej z nasion chia jest silnym antyoksydantem, skutecznie chroni skórę przed utratą wilgoci, wygładza ją i uelastycznia.  Skwalan natomiast jest naturalnym składnikiem ludzkiej skóry, a konkretnie ochronnej warstwy tłuszczowej czyli sebum. Ten w poniższym przepisie – z oliwy z oliwek jest wyjątkowo zgodny z naszą skórą, rewelacyjnie wygładza ją i regeneruje, zastępując stosowane powszechnie w kosmetyce szkodliwe silikony. Serum urozmaiciłam również dodatkiem maceratu z marchwi, który poprawia koloryt skóry oraz pomaga w odbudowie włókien kolagenowych.

 

 

Luksusowe  Serum Anti – Aging:

 

* 20 g skwalanu z oliwy

* 15 g oleju moringa

* 10 g oleju z nasion chia

* 10 g oleju buriti

* 10 g oleju makadamia

* 3 krople olejku z drzewa różanego

* 20 kropli wit. E

* 20 kropli maceratu z marchwi

* 10 kropli konserwantu DHA BA (akceptowany przez Ecocert)

 

 

- powyższe składniki odmierzamy dokładnie i dodajemy kolejno do siebie (w czystym szklanym pojemniku przeznaczonym do produkcji kosmetyków). Następnie dokładnie mieszamy szklaną szpatułką i całośc przelewamy do czystej i suchej szklanej buteleczki z aplikatorem (zakraplaczem).

-  gotowy produkt aplikujemy rano i wieczorem na czystą i stonizowaną skórę twarzy, szyi i dekoltu, wklepując delikatnie palcami (nie rozciągając przy tym skóry). Przed nałożeniem makijażu, lub pójściem spać, czekamy kilka minut na wchłonięcie serum w skórę.

 

- serum przechowywać należy w zamkniętej buteleczce,w ciemnym, suchym i chłodnym miejscu.

 

Każda z Was może zrobić swoje własne, wyjątkowe serum, ze składników, które lubicie. Pamiętajcie, by właściwie dobrać składniki, tak by służyły Waszej skórze i zdrowiu. Spróbujcie!  Bądźcie kreatywne! Powodzenia!

Twój pierwszy krem – zobacz jakie to proste

 

Skoro są przepisy kulinarne, z których wyczarowujemy cuda, to dlaczego by nie zrobić własnego kremu do twarzy? Również według przepisu. To przecież łatwe! W dodatku zadowolenia, że same zrobiłyście swój krem, nie da się opisać słowami :). Poniższy przepis jest prosty i jak najbardziej przystępny dla początkujących Ekolejdis. To podstawowy nawilżająco – łagodzący krem dla każdej cery. Aby zrobić jakikolwiek krem, należy wiedzieć, że do jego zrobienia potrzebna jest faza wodna i olejowa z dodatkiem emulgatora, który je połączy (więcej na temat emulgatorów znajdziesz TU). Dodatki, którymi zechcecie urozmaicić Wasz krem zależą od waszej inwencji twórczej i podstawowej wiedzy na temat naturalnych składników kosmetycznych (które z nich są odpowiednie do danego typu cery). Zachęcam do samodzielnego wykonania swojego kremu! Zanim przystąpicie do pracy, warto zapoznać się z podstawowymi zasadami robienia kosmetyków w domu – zapraszam do osobnego postu TU. Z poniższego przepisu uzyskałam ok. 30 ml lekkiego kremu. Składniki fazy wodnej i olejowej można zastąpić innymi olejami, hydrolatem czy naparem ziołowym, w zależności od potrzeb skóry. Wybór olejku eterycznego warto również dopasować do rodzaju cery (np.nerola, lawenda – do każdej cery, drzewo herbaciane – cera tłusta, trądzikowa, rumianek – cera sucha, delikatna). Pamiętajcie, że niektórych olejków nie można stosować w czasie ciąży, lub z powodu np. alergii. Osoby z cerą mieszaną, tłustą czy trądzikową, mogą mieć potrzebę delikatnego odciśnięcia pozostałości kremu z powierzchni skóry. Jeśli tak, należy zrobić to po ok. 5 min. od nałożenia kremu, za pomocą warstwy czystej i suchej chusteczki higienicznej.

 

Twój pierwszy krem:

 

Faza olejowa:

* 10 ml oliwy z oliwek

* 10 ml oleju kokosowego

* 20 ml oleju migdałowego

* 9 g lanoliny

 

Faza wodna:

* 60 ml hydrolatu z gorzkiej pomarańczy Neroli

* 1 łyżeczka żelu aloesowego (opcja)

 

Dodatki do kremu:

* 10 kropli żelu hialuronowego

* 20 kropli witaminy E

* 5 kropli wybranego olejku eterycznego (np. neroli, lawendowy, z drzewa herbacianego, rumiankowy)

* 10 kropli konserwantu (ja dałam DHA BA – konserwant zaakceptowany przez firmy certyfikujące kosmetyki naturalne)

 

- wszystkie składniki fazy olejowej rozpuszczamy w jednej kąpieli wodnej (umieszczamy je w żaroodpornej misce, postawionej na większym naczyniu, w którym wrze woda) podgrzewając je do ok.60 stopni

- w tym samym czasie w drugiej kąpieli wodnej rozpuszczamy składniki fazy wodnej, podgrzewając je również do temp. 60 stopni

-  następnie za pomocą mikserka (spieniacza do mleka) miksujemy fazę wodną dodając jednocześnie cienkim strumieniem fazę olejową. Trzeba pamiętać, by z końcówki  mikserka przed rozpoczęciem miksowania zdjąć sprężynkę! Po połączeniu fazy olejowej z wodną, całość miksujemy jeszcze przez chwilę (2 min) do momentu, aż krem przybierze postać  gęstej śmietanki. Następnie gotowy krem odstawiamy na chwilę i czekamy, aż przestygnie (do temp. ok 35-40 stopni)

- po przestudzeniu krem ponownie miksujemy, dodając pozostałe składniki – wit.E, żel hialuronowy, olejek eteryczny i konserwant

- gotowy  krem przekładamy do czystego i suchego pojemniczka, pozostawiamy do wystudzenia, po czym zamykamy i odstawiamy w ciemne, suche miejsce.

Kojąca i gojąca maść z nagietka – zrób ją sama

 

Kilka dni temu zrobiłam balsam do ust (TU odsyłam do właściwego postu), a dziś poszłam o krok dalej. O zaletach i właściwościach leczniczych nagietka pisałam jakiś czas temu (wszystkich chętnych zapraszam do lektury TU). Dodam tylko, że żaden najlepszy, najbardziej reklamowany krem czy balsam (a przetestowałam ich sporo),nie działa tak kojąco i wygładzająco na skórę dłoni jak ta właśnie maść. Dodatek wosku jojoba, lanoliny, oleju moringa i oleju palmowego, doskonale współgra z kojącymi właściwościami nagietka. Podstawowy przepis na maść wg wskazówek p. Klaudyny Hebdy urozmaiciłam i zmodyfikowałam wg własnego pomysłu. Polecam tą maść wszystkim , którzy nie mogą poradzić sobie z przesuszoną i spierzchniętą skórą przede wszystkim dłoni, ale również  łokci, kolan i stóp. Czystą i suchą skórę należy smarować 3 razy dziennie. Na noc dobrze jest wmasować  grubszą warstwę maści, a następnie nałożyć cienkie bawełniane rękawiczki (na dłonie), lub bawełniane skarpetki (na stopy). Kurację można wzbogacić o dodatkowe kąpiele kojąco – wygładzające z oliwy, cytryny i miodu (szczegóły znajdziesz TU). Przed kuracją dobrze jest wygładzić skórę odpowiednim peelingiem naturalnym (znajdziesz je w zakładce „pellingi”). Zachęcam do samodzielnego sporządzenia maści. Przepis jest wyjątkowo prosty, a mikstura łatwa i szybka do wykonania. Życzę wszystkim gładkich stóp i dłoni!

 

 

Maść  nagietkowa:  (porcja na 100 ml preparatu)

 

*  1/2 szkl. maceratu z nagietka

(suszone lub świeże  kwiaty nagietka lekarskiego wkładamy do większego słoika (wyparzonego i suchego), a następnie zalewamy je olejem o właściwościach wygładzających, regenerujących (np. migdałowym, palmowym z nasion, czerwonym olejem palmowym z miąższu, olejem z pestek dyni) – ja dałam olej migdałowy. Olej musi przykryć całkowicie kwiaty nagietka. Słoik szczelnie zamknąć i odstawić w ciepłe, słoneczne  miejsce  na ok. 3 tygodnie. Codziennie trzeba kontrolować, czy kwiaty są przykryte olejem i w razie potrzeby potrząsać słoikiem. Po ok. 3 tygodniach gotowy macerat przelać przez gazę lub gęste sitko do czystego słoika. Przechowywać w suchym, chłodnym  miejscu, z dala od światła (więcej na temat maceratów znajdziesz TU).

*  7 ml wosku pszczelego

*  7 ml wosku jojoba

*  1 łyżeczka lanoliny

* 1/2 łyżeczki czerwonego oleju palmowego z miąższu

*  10 kropli oleju moringa

*  10 kropli wit E

* 8 kropli olejku eterycznego lawendowego

*  szczypta kurkumy

 

-  macerat z nagietka + wosk pszczeli – rozpuścić w kąpieli wodnej (umieszczamy naczynie nad drugim, większym, w którym wrze woda)

- następnie dodać pozostałe składniki  (oprócz ol. lawendowego) i dokładnie wymieszać (cały czas w kąpieli wodnej)

- gotową miksturę odstawić na kilka min. do przestygnięcia, następnie dodać olejek lawendowy i całość  przelać do czystego i suchego pojemnika / słoiczka. Po ostudzeniu do temp. pokojowej, pojemnik zamknąć szczelną przykrywką. Przechowywać  w ciemnym i suchym miejscu.