Jesienna maseczka z dyni

 

 

 

Poprawia nawilżenie i elastyczność skóry, dostarcza mnóstwa cennych witamin (A,E,C, z gr.B,PP), aminokwasów i soli mineralnych. Pozostawia cerę gładką i młodszą w wyglądzie, wzmacnia jej odporność i działa przeciwzapalnie. Delikatnie rozjaśnia przebarwienia i świetnie chroni skórę przed działaniem wolnych rodników. Jesienna maseczka z dyni – doskonała, by poprawić wygląd  podczas jesiennych, szarych dni. Warto korzystać z jej dobrodziejstw nie tylko kulinarnych, ale też kosmetycznych. Proponowane przeze mnie dodatki, to miód naturalny i odrobina mleka kokosowego – składniki, które genialnie odżywiają, wygładzają i sprawiają, że cera będzie elastyczna i aksamitna w dotyku. Przypominam, że przed nałożeniem maski, warto zrobić peeling (może być także dzień wcześniej). Zainteresowanych odsyłam do działu: Peelingi

 

Jesienna maseczka z dyni:

 

* 1/2 szkl. puree z dyni

* trochę miodu naturalnego

* odrobina mleka kokosowego

 

-  puree z dyni można bardzo szybko otrzymać, podpiekając cząstki (jak ćwiartki jabłka) obranej i pozbawionej pestek i włókien dyni w piekarniku na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (170-180 stopni, ok. 20 min , do miękkości)

- przestudzoną dynię rozgniatamy widelcem, dodajemy trochę miodu naturalnego i mleka kokosowego – dokładnie mieszamy

- nakładamy na oczyszczoną i suchą twarz na ok.15-20 min, omijając okolice oczu. Następnie maskę spłukujemy, a twarz przecieramy tonikiem lub przestudzoną naturalną zieloną herbatą. Na zakończenie warto nałożyć odżywcze serum lub dobry krem.

Kąpiele z dodatkiem mleka – luksus dla skóry

 

 

Już od czasów starożytnych wiadomo, że kąpiele z dodatkiem mleka mają zbawienny wpływ na kondycję skóry. Dodanie do kąpieli już choćby 1l. dobrej jakości mleka, uczyni skórę gładką, miękką i aksamitną w dotyku. Wszystkiemu „winne są” zawarte w mleku proteiny, sole mineralne (wapń, potas, sód, magnez), szereg witamin (A,E,D,PP i z gr.B), ale także kwasy tłuszczowe i laktoza. To dzięki nim skóra staje się nawilżona, dobrze odżywiona i ogólnie upiększona. Duży wybór rodzajów mleka dostępny na rynku, pozwala na swobodny wybór i dopasowanie mlecznej kąpieli do własnych oczekiwań. Oczywiście najlepsze dla skóry będzie zdecydowanie mleko kozie lub ośle.  Są one bogatsze w składniki odżywcze i mineralne niż np. mleko krowie, a tłuszcz zawarty w obu tych produktach jest dobrze przyswajalny przez skórę. Oczywiście kąpiel z użyciem świeżego mleka krowiego także dostarczy nam właściwości upiększających i sprawi, że ciało stanie się satynowe w dotyku, a poziom nawilżenia wyraźnie poprawi się. Mleko zwierzęce można również zastąpić roślinnym (koksowym, ryżowym, migdałowym itp.). Ważne, by produkty były świeże i jak najwyższej jakości (nie UHT).  Kąpiele mleczne poleca się przede wszystkim skórze suchej, wrażliwej, odwodnionej, delikatnej, także ze stanami alergicznymi. Dodatkami świetnie komponującymi się z mlekiem jest jak najbardziej miód naturalny, otręby zbożowe, sól  (dodatkowe właściwości oczyszczające, więcej informacji znajdziesz TU), czy też bardziej luksusowa wersja – świeże płatki róż. Kąpiel mleczna nie powinna trwać dłużej niż 30 min. Ilość dodanego mleka, to min. 1 l. Przed zanurzeniem się w mleku, ciało musi być czyste (wskazany krótki prysznic), dobrze jest także przed kąpielą zrobić peeling (może być poprzedniego dnia).  Chętnych, szukających inspiracji mlecznej kąpieli zapraszam po gotowy przepis TU.

Tonik ujędrniający dla cery dojrzałej, wiotczejącej

 

 

Jak oprócz stosowania odpowiednich kremów ujędrnić wiotczejącą z wiekiem skórę twarzy? Nie zapomnijcie o bardzo ważnym w codziennej pielęgnacji przemywaniu twarzy tonikami, hydrolatami, wodami kwiatowymi. Jednym z nich jest doskonały do cery dojrzałej tonik z kwiatów akacji połączony  z sokiem z łopianu. Te dwa naturalne składniki świetnie uzupełnią pielęgnację skóry, która z upływem lat traci na jędrności. Akacja i łopian są szczególnie przydatne w podtrzymaniu elastyczności, m.in.  zawarte w korzeniu łopianu składniki aktywne chronią włókna kolagenowe przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Czas potrzebny na przygotowanie toniku to dosłownie kilka minut plus czas zaparzania. Nadmiar preparatu należy przechowywać w lodówce.

 

 

Tonik do cery dojrzałej:

 

* 1 łyżka soku z korzenia łopianu

* 3 łyżki kwiatów akacji (świeże lub suszone)

* 1/2 l. wrzącej wody

 

- kwiaty akacji należy zalać wrzątkiem i zostawić pod przykryciem na 20 min.

- następnie przecedzić, ostudzić i połączyć z sokiem z korzenia łopianu

- gotowym preparatem przecierać czystą cerę rano i wieczorem za pomocą wacika kosmetycznego. Po wchłonięciu toniku w skórę można nałożyć odpowiedni krem/emulsję/serum i całość delikatnie wklepać palcami.

 

Kąpiel łagodząca skutki nadmiernego opalania

 

 

Skuteczny sposób na kąpiel łagodzącą skutki zbyt długiego przebywania na słońcu, powinni mieć pod ręką wszyscy urlopowicze, działkowcy i miłośnicy plażowania. Jeżeli czas, w którym słońce pieści skórę wymknie się Wam spod kontroli, skutki odczujecie niemal natychmiast, a już na pewno wieczorem tego samego dnia. To dobry moment na kojącą kąpiel, która złagodzi skutki oparzeń słonecznych i przyspieszy gojenie skóry. Poniższy przepis  zawiera trzy naturalne składniki o działaniu łagodzącym, nawilżającym i regenerującym. Dobrze jest przed planowanym przebywaniem na słońcu zaopatrzyć się w nie, by w razie potrzeby móc natychmiast z nich skorzystać.

 

Kąpiel łagodząca skutki nadmiernego opalania:

 

* 3 l. naturalnego kefiru / maślanki/ zsiadłego mleka

* 100 g kwiatów lipy

* 100 g kwiatów nagietka

 

- kwiaty lipy i nagietka zalać po 1 l. wrzącej wody (każde w osobnym naczyniu) i zostawić pod przykryciem na 60 min

- po godzinie każdy z naparów przecedzić i wlać do wanny z wodą (temp. pokojowa lub lekko chłodna)

- jako ostatni składnik wlać kefir (ew. zsiadłe mleko lub maślankę)

- czas trwania kąpieli 15 min.

 

Po kąpieli warto posmarować skórę łagodzącym żelem, o którym pisałam już wcześniej – wpis oraz przepis znajdziecie TU

Jak wzmocnić opaleniznę – czyli naturalny balsam z marchewki

 

 

Jeśli chcesz jak najdłużej zachować piękny, złocisty odcień opalonej skóry, skorzystaj ze sprawdzonego sposobu pielęgnacji naturalnym balsamem na bazie bogatej w beta-karoten marchewki, która nadaje skórze ciepły brązujący odcień, a dodatkowo dzięki zdolnościom karotenoidów do gojenia mikrouszkodzeń (również tych po opalaniu), wygładza i regeneruje skórę po korzystaniu z kąpieli słonecznych. Zwiększa także jej elastyczność i miękkość, co sprawia, że ciało jest aksamitne, miłe w dotyku i pozbawione szorstkości (wpis dotyczący wpływu marchewki na urodę znajdziesz TU).  Pozostałe składniki balsamu świetnie współgrają z korzystnym działaniem na marchewki. Masło kakaowe biozgodne z ludzką skórą, wyjątkowo dobrze wygładza, regeneruje, natłuszcza i nadaje miękkość. Naturalny żel aloesowy cudownie nawilża, koi wszelkie podrażnienia i zapewnia zdrowy, wygląd skóry. Ponadto działa przeciwzapalnie, ściągająco i ujędrniająco (więcej na temat aloesu przeczytasz TU).  Dodając kilka kropli wit. E,  zapewnisz skórze ochronę przeciw wolnym rodnikom i utrzymasz jej nawilżenie na właściwym poziomie (cenne informacje o wit. E znajdziesz TU). Czas poświęcony na wykonanie balsamu, to zaledwie ok. 10 min, plus przygotowanie wcześniej maceratu z marchwi (ok. 2-3 tyg. maceracji)

 

 

Naturalny balsam z marchewki wzmacniający opaleniznę:

 

 

* 75 g masła kakaowego

* 30 g maceratu z młodej świeżej marchwi (jak zrobić macerat sprawdzisz TU)

* 25 kropli ekstraktu z czystego aloesu

* 25 kropli wit. E

* kilka małych foremek silikonowych

 

- masło kakaowe należy rozpuścić w kąpieli wodnej

- do trochę przestudzonego masła dodajemy macerat z marchwi, następnie aloes i wit.E

- całość dokładnie mieszamy i przelewamy do czystych, suchych foremek silikonowych. Zostawiamy do zastygnięcia

- gotowe porcje wyciągamy ostrożnie z foremek i stosujemy bezpośrednio na czystą, suchą skórę poprzez pocieranie kostką i wsmarowywanie balsamu w skórę.

Kosmetyczne zalety słodkiej lukrecji

 

 

Dziś krótki wpis na temat bardzo ciekawej i niezwykle atrakcyjnej kosmetycznie i leczniczo rośliny, którą spotkacie w wielu kosmetykach, preparatach pielęgnacyjnych, ziołowych i suplementach. Warto przyjrzeć się jej bliżej i poznać jej wszechstronne zalety. Lukrecja gładka jest rodzajem byliny z rodziny roślin bobowatych. Jej ojczyzną jest obszar Azji Zachodniej, Środkowej, a także Libia oraz południe Europy. Jej brunatno-szaro-brązowe korzenie są źródłem wielu cennych składników, cieszących się dużym uznaniem w ziołolecznictwie, medycynie i kosmetologii. Korzenie zbiera się wiosną i jesienią, a następnie poddaje suszeniu i sproszkowaniu. Ich zawartość to bogactwo głównie kwasu glicyryzynowego (nawet do ok. 25%), o charakterystycznym słodkim smaku i aromacie. Glicyryzyna ma silne właściwości przeciwzapalne i łagodzące. Działa kojąco na podrażnienia, łagodzi stany alergiczne skóry, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i jest bardzo dobrze tolerowana przez skórę. Poleca się lukrecję nawet do łagodzenia stanów atopowych i łuszczycowych.  Kwas glicyryzynowy ma także zdolność wiązania wody, co pozwala wykorzystywać lukrecję w kosmetykach silnie nawilżających (ważne zwłaszcza dla cer suchych, dojrzałych) Cery trądzikowe również mogą korzystać z dobrodziejstw lukrecji, która działa antybakteryjnie, ściągająco oraz reguluje wydzielanie sebum. Korzystne działanie na skórę sprawdza się także w kuracjach rozjaśniających przebarwienia (glicyryzyna hamuje działanie komórek odpowiedzialnych za wytwarzanie brązowego barwnika). Jest także skuteczna we wszelkich zabiegach antycellulitowych,  ponieważ glicyryzyna poprawia mikrokrążenie i tym samym pomaga w prawidłowym przepływie limfy. Warto o tym pamiętać wybierając kosmetyki do antycellulitowych kuracji. W lecznictwie glicyryzyna łagodzi m.in. stany zapalne wątroby, wrzodów żołądka i nadciśnienia. Pomaga także łagodzić kaszel. Silne działanie przeciwzapalne, lukrecja zawdzięcza oprócz glicyryzyny także solom wapniowym, potasowym i flawonoidom.

Kosmetyki zawierające ekstrakt z korzenia lukrecji są warte zwrócenia uwagi. Polecam je zarówno do codziennej pielęgnacji, jak i do określonych zabiegów i kuracji. Znaleźć ją można m.in. w emulsjach, kremach, balsamach, żelach, tonikach, a także produktach do pielęgnacji włosów. Wykorzystanie zalet tej rośliny w produkcji kosmetyków, jest kolejnym dowodem na słuszność czerpania substancji aktywnych z darów natury.

Odświeżające mydło w płynie na bazie mydła kastylijskiego

 

 

Do codziennego stosowania pod prysznicem, zwłaszcza w upalne, letnie dni polecam bardzo lekkie, odświeżające mydło w płynie, które wykonasz samodzielnie w ciągu kilku minut. Podstawą preparatu jest czyste, ekologiczne mydło kastylijskie w płynie (250 ml), bardzo lubiane przez praktycznie każdy rodzaj skóry. Mydło jest wyjątkowo łagodne i delikatne o właściwościach regenerujących i pielęgnujących. Nie zawiera żadnych chemicznych dodatków. Jeśli dodasz do niego kilka kropel odświeżającego olejku eterycznego miętowego (10 kropel), który działa antystresowo, łagodzi objawy zmęczenia, a dodatkowo w upalny dzień zapewnia cudowne uczucie odświeżenia i schłodzenia ciała oraz nieco olejku eterycznego rozmarynowego (10 kropel), intensywnie pachnącego świeżymi ziołami, uzyskasz w kilka chwil wyjątkowo ciekawe mydełko w płynie, idealne do odświeżającej kąpieli.  Całość warto uzupełnić także odrobiną soku lub naturalnego ekstraktu z aloesu oraz np. łagodzącego panthenolu. Po wymieszaniu i wstrząśnięciu wszystkich składników, gotowe mydło należy przelać do czystej i suchej butelki najlepiej z dozownikiem. Przed użyciem wstrząsnąć.

Wszystkie EkoLejdis tworzące własne kosmetyki domowego użytku, zapraszam dla przypomnienia TU, do lektury wpisu na temat zasad, które należy przestrzegać robiąc kosmetyki w domu.

 

Uwaga! – wszystkie kobiety w ciąży oraz mamy karmiące powinny unikać stosowania olejków eterycznych (niektóre z olejków są wręcz zabronione), ewentualnie stosować ostrożnie po wyraźnym zezwoleniu ze strony lekarza! 

W żadnym przypadku nie należy też stosować olejków nierozcieńczonych bezpośrednio na skórę!

Okład na opuchnięte kostki stóp po upalnym dniu

 

Słońce praży, wysoka temperatura daje się we znaki, a Ty cały dzień „na nogach” w mniej lub bardziej wygodnym obuwiu. Wieczorem, po powrocie do domu, stopy mają dość! Opuchnięte i ociężałe ledwie mieszczą się w butach. To najwyższy czas, by zapewnić im komfort i pozwolić solidnie odpocząć.  Z pomocą przychodzi wówczas zwykła zielenina – świeża natka pietruszki, o właściwościach przeciwobrzękowych, której w okresie letnim jest wszędzie pod dostatkiem.  Wykorzystaj ją koniecznie! Chłodne okłady z wody pietruszkowej przyniosą ulgę opuchniętym kostkom i zmęczonym stopom, a dodatkowe ułożenie nóg powyżej linii tułowia na co najmniej pół godziny, plus łagodny, głaszczący masaż dłońmi od czubków palców aż do kolan (zawsze w kierunku serca) zapewni Twoim nogom relaks i odprężenie, by następnego dnia z nową energią zaprowadzić Cię tam gdzie zechcesz.

 

Woda pietruszkowa na opuchnięte kostki stóp:

 

* 2 garście świeżo posiekanej natki pietruszki

* 1/2 l. wody

 

- natkę należy zalać wodą i odstawić na ok. 12 godz.

- następnie odcedzić i w gotowym, chłodnym płynie zanurzać odpowiedniej wielkości kawałki gazy, bawełny, lub po prostu kilka większych wacików kosmetycznych

- lekko odciśnięty kompres przykładamy do opuchniętych kostek i kładziemy się na 30 min z nogami uniesionymi powyżej linii tułowia

- łagodny masaż głaszczący wykonany wg opisu powyżej przyniesie dodatkową ulgę i poprawi krążenie (masaż wykonujemy po zdjęciu okładu).

Piękne spojrzenie od rana – czyli jak rozpocząć dzień z wypoczętymi, pełnymi blasku oczami

 

Oczy – zwierciadło duszy, wymagają odpowiedniej, codziennej pielęgnacji i systematycznych zabiegów relaksujących, które pozwolą utrzymać w dobrym stanie skórę wokół nich, świeżość i blask spojrzenia oraz ogólną dobrą kondycję oka. Zważywszy na wszechobecne zanieczyszczenie powietrza,  niekorzystny wpływ działania klimatyzacji, nadmiar sztucznego oświetlenia przez większą część roku, czynniki wywołujące alergie oraz zbyt dużą ilość czasu spędzanego przed monitorem komputerów, tabletów i telewizorów, kondycja oczu większości z nas pozostawia wiele do życzenia. Jeśli dołożymy do tego niewłaściwą pielęgnację (lub jej brak!), zbyt krótki czas poświęcony na odpoczynek i sen oraz uświadomimy sobie, że gałki oczne pozostają praktycznie w nieustannym ruchu, to otrzymamy obraz przemęczonych, opuchniętych oczu o zamglonym spojrzeniu i przesuszonych spojówkach, wokół których skóra już dawno straciła jędrność i z dużą nadwyżką dodaje nam lat. Podstawowe wiadomości na temat pielęgnacji znajdziecie TU, natomiast do konkretnych porad – przepisów zapraszam do działu „Pielęgnacja skóry wokół oczu”.

Dziś chcę jeszcze dodać kilka prostych, praktycznych wskazówek, które pomogą łagodzić skutki zmęczenia oczu i sprawią, że zaczniecie kolejny dzień ze spojrzeniem pełnym blasku.

1. Bardzo ważna jest codzienna gimnastyka. Przed snem polecam krótką gimnastykę oczu:

ćw. 1 – głowa nieruchomo, wzrok skierowany na wprost. Unosimy gałki oczne na zmianę w górę i w dół – powtarzamy 5x

ćw.2 – tym razem trzymając nieruchomo głowę, przesuwamy wzrok w lewo, a następnie w prawo – powtarzamy 5x

ćw.3 – w kolejnym ćwiczeniu zataczamy wzrokiem koła – 5x w lewą stronę, 5x w prawą

ćw.4- w ostatnim ćwiczeniu patrzymy najpierw w lewy górny róg, następnie w prawy dolny i analogicznie, w prawy górny i w lewy dolny (kreślimy spojrzeniem znak X) – powtarzamy 5x

2. Po zakończonych ćwiczeniach dobrym sposobem dla odprężenia oczu jest dość mocny ucisk pulsacyjny (przez 1 min) palcem wskazującym i kciukiem u nasady nosa (tuż pod brwiami, w zagłębieniu, gdzie zaczyna się nasada nosa). Ucisk wykonujemy po obu stronach jednocześnie.

3. Następnie kontynuujemy ucisk (tym razem palcami środkowymi obu dłoni) wzdłuż linii brwi (najpierw nad, potem pod brwiami). Zaczynamy od wewnętrznych punktów i z każdym uciskiem kierujemy się na zewnątrz linii brwi. Uciskanie kończymy wracając „pod okiem” (od zewnętrznego kącika oka do wewnętrznego), uciskając wzdłuż kości oczodołów. Całą serię ucisków powtarzamy 3x

4.  Po serii ćwiczeń, kładziemy na zamknięte powieki przygotowany wcześniej chłodny okład ze świetlika lekarskiego. Torebkę ekspresową z zielem świetlika zalewamy 1/2 szkl. wrzącej wody i zaparzamy pod przykryciem 15 min. W chłodnym naparze zanurzamy dwa waciki, które następnie odciskamy nieco i przykładamy w formie kompresu na powieki (od brwi aż do linii oczodołów) na 15 min.

5. Herbatki ze świetlika nie należy wylewać! Dobrym pomysłem jest przelanie jej do pojemniczków na kostki lodu i zamrożenie. Powstałe w ten sposób lodowe kostki, są doskonałe do wykorzystania rano – masujemy nimi okrężnymi ruchami skórę wokół oczu, co świetnie budzi spojrzenie i łagodzi opuchnięcia po nocy. Dodatkowo, jeśli mamy więcej czasu, opuchnięcia można złagodzić przykładając na zamknięte powieki kompres ze  startego, surowego ziemniaka owiniętego w kawałek gazy (należy odcisnąć nadmiar soku).

Pamiętajcie, by w miarę możliwości nie zarywać nocy i pozwolić całemu organizmowi (w tym również oczom) wypocząć. Śpimy w ciemnym, dobrze wywietrzonym, czystym i świeżym ,raczej chłodniejszym niż zbyt ciepłym pomieszczeniu, pozbawionym niepotrzebnych sztucznych zapachów, alergenów  czy dymu papierosowego! Ma to ogromny wpływ również na to w jakiej kondycji obudzą się nasze oczy. Po wstaniu z łóżka, jeśli jest to możliwe, spójrzmy przez chwilę za okno – na zieleń i światło dzienne. Nie bez znaczenia jest również sposób odżywiania (nadmiar soli, alkohol, słodycze, żywność przetworzona) oraz ewentualne dolegliwości zdrowotne (alergie, schorzenia nerek, zaburzenia krążenia), które również wpływają na wygląd  i kondycję oczu oraz skóry wokół nich.

 

Wosk cukrowy – sposób na skuteczną domową depilację

 

 

Znana od wielu lat metoda depilacji woskiem cukrowym przywędrowała do nas Bliskiego Wschodu i cieszy się obecnie dużą popularnością. Zwłaszcza, że jej wykonanie jest banalnie proste, choć czasem trzeba pojąć kilka kolejnych prób, by konsystencja wosku była odpowiednia i łatwa w aplikacji. Polecam tą metodę depilacji, ponieważ oprócz szybkiego i łatwego wykonania jest skuteczna (eliminuje włoski już ok. 2 mm ), całkowicie naturalna, łagodna dla skóry (podrażnienia po depilacji są minimalne, lub nie ma ich wcale), odpowiednia także dla alergików nietolerujących innych metod depilacji, a poza tym można stosować ją zarówno samodzielnie w postaci plastycznej masy, jak i w formie całkowicie płynnego ciepłego wosku z użyciem pasków fizelinowych lub płóciennych (można kupić je w sklepach stacjonarnych lub internetowych z produktami dla gabinetów, ich koszt jest niewielki – kilkanaście zł za 150 szt. Można także użyć własnoręcznie pociętych kawałków płótna lub bawełny, jeśli mamy taki materiał do wykorzystania). Prawidłowo wykonany wosk cukrowy świetnie sprawdzi się w depilacji nóg, rąk, twarzy, okolic bikini czy też pod pachami. Ewentualne pozostałości wosku na skórze można bardzo łatwo zmyć samą wodą, bez stosowania żadnych specjalnych środków myjących. Stosując wosk w postaci plastycznej masy (sposób 1),  można każdą porcję wykorzystywać wielokrotnie podczas jednego zabiegu, przykładając ją do kolejnych partii skóry (w ten sposób jedną porcją wosku wydepilujemy np. całe przedramię lub łydkę). Poniżej zamieszczam przepis, który u mnie zawsze się sprawdza. Porcja jest spora, zatem, jeśli potrzebujecie wosk jedynie na małą partię ciała, spokojnie można wykonać go z połowy składników

 

 

Wosk cukrowy (pasta cukrowa):

 

* 2 szkl. cukru

*1/4 szkl. wody

* 1/4 szkl. soku  cytryny

 

- wszystkie składniki umieszczamy w niewielkim garnku i mieszając doprowadzamy do wrzenia

- od momentu zagotowania, masa zacznie się pienić

- gotujemy ją na małym ogniu, nadal mieszając przez ok.15-20 min (w zależności od wielkości płomienia), uważając by nie wykipiała

- zakończenie gotowania, to moment, w którym wosk uzyskania kolor bursztynowo-karmelowy  i jednolitą, gładką konsystencję lejącego miodu

- gotową masę ostrożnie (jest bardzo gorąca) należy przelać do czystego,wcześniej przygotowanego naczynia. Może to być miseczka, kubek, lub inne naczynie, w którym później (przed zabiegiem) będzie można podgrzać wosk w mikrofali lub kąpieli wodnej, osiągając pożądaną konsystencję

 

Sposób użycia:

sposób 1:

-  zastygły wosk podgrzewamy (w mikrofali lub kąpieli wodnej) do lekko ciepłej temp. tak, by można było masę nabrać ręką (konsystencja miękkiej plasteliny)

- dłonią nabieramy porcję wosku, ugniatamy jak plastelinę, następnie lekko rozciągamy rękoma do pożądanego kształtu (owal, prostokąt) i nakładamy na suchą i czystą partię skóry (w kierunku „z włosem”). Warstwa wosku powinna mieć grubość ok. 0,5 – 1 cm . Dociskamy do skóry, a następnie trzymając za końcówkę warstwy wosku, zdecydowanym ruchem zrywamy ją „pod włos”. W razie potrzeby czynność powtarzamy, po czym kontynuujemy zabieg na kolejnym fragmencie niewydepilowanej skóry

 

sposób 2:

- wosk podgrzewamy (jak wyżej) do płynnej (ale nie wodnistej) konsystencji o temp. dość ciepłej (ale absolutnie nie gorącej!)

- plastikową lub drewnianą szpatułkę (większy patyczek od lodów, specjalny nożyk do masła – zaokrąglony, tępy, bez ząbków, lub po prostu szpatułka do wosku) należy zanurzyć w płynnym wosku cukrowym, a następnie cienką warstwę rozsmarować na skórze w kierunku „z włosem”. Natychmiast po aplikacji na warstwę wosku przykładamy pasek fizeliny lub płótna, dociskamy dłonią do skóry  i energicznym ruchem zrywamy w kierunku „pod włos”, trzymając za końcówkę materiału. „. W razie potrzeby czynność powtarzamy, po czym kontynuujemy zabieg na kolejnym fragmencie niewydepilowanej skóry.

 

W obu przypadkach, po zakończeniu depilacji ewentualne pozostałości wosku zmywamy pod prysznicem ciepłą wodą, a następnie w suchą skórę wcieramy łagodny balsam do ciała (np. w postaci naturalnego oleju lub oliwki)

 

Uwaga! Przy każdorazowym zabiegu depilacji woskiem należy zachować szczególną ostrożność, by nie poparzyć skóry! Wosk bardzo szybko rozgrzewa się i osiąga wysoką temperaturę! Przed nałożeniem go na powierzchnię ciała należy zawsze sprawdzić czy nie jest zbyt gorący!