Kwas szikimowy – łagodny i skuteczny kwas AHA

 

 

Kwas szikimowy:

 

Shikimi – to japońska nazwa anyżu gwiaździstego, o charakterystycznym kształcie gwiazdki, która jest wysuszonym owocem wiecznie zielonego drzewa Badian. Anyż jest naturalnym źródłem występowania właśnie kwasu szikimowego, należącego do grupy kwasów alfa-hydroksylowych (AHA). Jest wysoko cenionym składnikiem w przemyśle kosmetycznym ze względu na szereg zalet. Jego przynależność do kwasów AHA zapewnia bardzo dobrą funkcję eksfoliacji (złuszczania ) naskórka. Działa przy tym wyjątkowo łagodnie i bez podrażnień przy niewielkim stężeniu (już 5%), dając świetne efekty wygładzenia, rozświetlenia i rozjaśnienia skóry. Jeśli cera jest zniszczona nadmiernym opalaniem, z licznymi przebarwieniami, warto sięgnąć po produkty lub zabiegi z kwasem szikimowym, który pomoże w regeneracji. Jest on odpowiedni także dla skóry suchej, ponieważ nie wysusza, a wiąże wodę w naskórku zapobiegając wysuszeniu. Dzięki temu cera jest bardziej elastyczna i aksamitna w dotyku. Kolejna zaleta kwasu, to działanie antybakteryjne, przeciwzapalne i przeciwtrądzikowe, co z powodzeniem można wykorzystać w pielęgnacji cer tłustych, trądzikowych, problematycznych. Kwas szikimowy reguluje wydzielanie sebum oraz pomaga odblokować ujścia gruczołów łojowych, co wpływa na redukcję widocznych przy trądziku zmian na skórze. Kwas jako samodzielny składnik występuje w postaci rozpuszczalnego w wodzie białego proszku. Jeśli Twoja skóra wymaga regeneracji, ma przebarwienia, zmiany trądzikowe lub jest przesuszona, wypróbuj zabiegów pielęgnacyjnych z wykorzystaniem kwasu szikimowego. Również, jeśli Twoja cera nie toleruje drażniącego złuszczania innymi kwasami AHA – w tym przypadku, złuszczanie kwasem szikimowym może okazać się strzałem w 10!

Arginina – cenny aminokwas

 

 

O argininie słychać ostatnio wiele, chociażby ze względu na sportowe osiągnięcia olimpijczyków, którzy często cenią sobie korzyści płynące z suplementacji tą substancją. Pomaga im ona w regeneracji po ciężkim treningu, sprzyja budowaniu odpowiedniej masy mięśniowej oraz ogólnie dodaje organizmowi energii. To tylko niektóre z jej zalet. Arginina pomaga także zachować na dłużej młody wygląd i dobre zdrowie. Jest naturalnym aminokwasem wytwarzanym w ludzkim organizmie. Występuje także w codziennym pożywieniu, jak choćby w brązowym ryżu, żółtkach jaj, mleku i produktach mlecznych, ziarnach, płatkach owsianych, orzechach, soi, soczewicy, pszenicy, mące pszennej razowej, mięsie czerwonym i drobiowym, rybach (np. łosoś), owocach morza, czy żelatynie. Niestety wraz z wiekiem, nieprawidłowym trybem życia i odżywiania, wzrastającym poziomem stresu oraz rozmaitymi dolegliwościami chorobowymi, poziom argininy odbiega od normy i wówczas dobrym rozwiązaniem jest uzupełnianie jej odpowiednio zbilansowanym pożywieniem czy też suplementacją (tu uwaga na produkty o niskiej jakości i cenie, nie spełniające odpowiednich norm i wymogów). Niebagatelny wpływ argininy na opóźnienie widocznych oznak starzenia się skóry, każe bacznie się jej przyjrzeć i świadomie dokonywać wyborów produktów kosmetycznych i pielęgnacyjnych codziennego użytku. Arginina naturalnie występuje w naszej skórze i tkance łącznej. Wchodzi w skład kolagenu, co znacząco wpływa na jędrny i sprężysty stan skóry. Zachowanie jej na dobrym poziomie odsuwa w czasie pojawienie się zmarszczek i wiotkości. Arginina pomaga również w utrzymaniu prawidłowego poziomu nawilżenia skóry i przyczynia się do szybszej regeneracji uszkodzonego naskórka. Warto stosować ją zwłaszcza przy cerach delikatnych, suchych, starzejących się, podrażnionych, odwodnionych, wiotczejących i wymagających regeneracji. Ten aminokwas jest także niezbędny do prawidłowego wzrostu włosów. Jej niedobór może być przyczyną osłabienia i wypadania włosów. Arginina uczestniczy  też w produkcji melaniny odpowiedzialnej za kolor skóry i włosów. Oprócz kosmetycznych walorów argininy, jest także całkiem sporo tych zdrowotnych. Dzięki niej dochodzi w organizmie do uwolnienia tlenku azotu, co działa niezwykle korzystnie na układ krążenia, naczynia krwionośne i związany z tym lepszy przepływ krwi. Wspomaga ona również prawidłową pracę wątroby, pobudza produkcję insuliny, jest też rekomendowana przy problemach z potencją. Ma znaczący wpływ na proces wzrostu organizmu oraz szybszą rekonwalescencję po przebytych chorobach. Należy także pamiętać, że dzięki argininie szybciej goją się rany, a ciśnienie tętnicze dużo łatwiej utrzymamy na właściwym poziomie. Dzięki niej także będziemy mieli energię do działania na co dzień, lepszą zdolność koncentracji, większą wydolność organizmu i związane z tym ogólnie pozytywne samopoczucie.

Koenzym Q10 – sprzymierzeniec zdrowia i młodości

 

 

Jest naturalną substancją krystaliczną o żółtej barwie, rozpuszczalną w tłuszczach (nie w wodzie),  występuje w komórkach żywych organizmów – ludzi, roślin i zwierząt. Pełni bardzo ważną rolę w zachowaniu zdrowia i urody. Uczestniczy w istotnych  dla organizmu procesach metabolicznych, zapewniając prawidłowe funkcjonowanie tkanek i narządów. Jest niezbędny do  wytwarzania energii w organizmie, bez której nie sposób żyć. Często nazywany jest także witaminą Q10. Jest pomocny przy schorzeniach serca i zwalczaniu złego cholesterolu, przyspiesza przemianę materii, dając tym samym wsparcie w walce z nadwagą. Wzmacnia wycieńczony i osłabiony (np. po chorobie) organizm. Pomaga również w obniżaniu ciśnienia u osób cierpiących na nadciśnienie. Jest również niezastąpiony w kosmetyce. Opóźnia utratę kwasu hialuronowego (o zaletach kwasu hialuronowego przeczytasz TU), chroni  kolagen i elastynę przed rozpadem, działa przeciwstarzeniowo, wygładza zmarszczki, regeneruje, podnosi stopień elastyczności skóry i chroni ją przed niedotlenieniem. Pobudza także  komórki do wzrostu, uszkodzonym pomaga w regeneracji, a starym przyspiesza obumarcie. Doskonale wymiata z organizmu wolne rodniki i toksyny (co to są wolne rodniki przeczytasz TU). Robi to najskuteczniej w towarzystwie wit.E, na co warto zwracać uwagę wybierając odpowiednie kosmetyki czy suplementy diety (wpis na temat zalet wit. E znajdziesz TU). Koenzym Q10 znaleźć można w wielu kosmetykach antystarzeniowych i uelastyczniających skórę. Jest on dobrze tolerowany nawet przez cery delikatne i wrażliwe. Zapewnienie odpowiedniego poziomu Q10 w organizmie, przyczynia się do zachowania na długo młodego wyglądu i dobrej kondycji skóry oraz chroni organizm przed wieloma groźnymi schorzeniami. Problem w tym, że z wiekiem (po 30 roku życia) poziom koenzymu systematycznie spada przyspieszając proces starzenia.  Ważna jest wówczas odpowiednia, zdrowa dieta (szpinak, brokuły, makrela, łosoś, sardynki, oleje, zboża), naturalna suplementacja oraz odpowiednio dobrane kosmetyki. Jeśli nie zadbamy odpowiednio o te aspekty, proces starzenia z pewnością nie będzie nam sprzyjał.

Komórki macierzyste – czym są i jaka jest ich rola w kosmetyce

 

Komórki macierzyste to rodzaj komórek występujących w organizmach żywych. Można pozyskiwać je z zarodka jak również z dojrzałych organizmów (ludzkich, zwierzęcych i roślinnych). Są one niezwykle cenne ze względu na swoje właściwości. Potrafią się dzielić (namnażać) przez praktycznie nieograniczoną ilość razy oraz różnicować się do różnych typów komórek (dawać nowy początek różnym typom komórek, które np. uległy uszkodzeniu).  Rodzajów komórek macierzystych jest kilka (totipotencjalne, pluripotencjalne, multipotencjalne i unipotencjalne), a każdy z nich ma zdolności by dać początek jednemu lub kilku określonym typom nowych komórek. Najcenniejsze są te, pochodzące z zarodka – mają największe możliwości, mogą różnicować się do każdego typu komórek (czyli przekształcić się w każdy rodzaj nowej komórki). Jest to niezwykła umiejętność, którą wykorzystuje się zarówno w medycynie jak i kosmetyce. Dzięki komórkom macierzystym organizmy żywe mogą się rozwijać, ale także uszkodzone z różnych przyczyn tkanki mogą zostać szybko i skutecznie zregenerowane. Wykorzystywane w  kosmetyce komórki macierzyste pozyskiwane są z roślin i są silną bronią w walce z procesem starzenia. Ludzka skóra starzeje się m.in. dlatego, że z wiekiem, pomimo zdolności namnażania się, maleje w niej ilość komórek macierzystych odpowiedzialnych za ładny, gładki, jędrny i młody wygląd (po prostu z wraz z wiekiem jest w skórze coraz mniej komórek, z których mogłyby powstać nowe fibroblasty, a to przecież one są odpowiedzialne za produkcję kolagenu i elastyny, czyli swoistego „rusztowania” dzięki któremu skóra jest jędrna i sprężysta).  Komórki macierzyste roślinne wykorzystywane w kosmetyce nie są żywymi komórkami, lecz pozyskiwanymi z nich „ekstraktami”.  Ich zadaniem jest przede wszystkim pobudzenie fibroblastów do produkcji kolagenu i elastyny, a także zwalczanie wolnych rodników (co to są wolne rodniki dowiesz się klikając TU). Dzięki temu proces starzenia się skóry zostaje spowolniony, a jej wygląd znacznie się poprawia. Komórki macierzyste roślinne są pozyskiwane m.in. z jeżówki wąskolistnej, winogrona, jabłka szwajcarskiego, żeń-szenia koreańskiego czy zielonej herbaty.

Gumy roślinne – naturalne zagęszczacze kosmetyków

 

Bardzo ważny składnik przy sporządzaniu kosmetyków to substancja zagęszczająca, dzięki której takie produkty jak m.in. krem, mleczko, balsam, emulsja osiągną właściwą konsystencję, gęstość i lepkość. Bardzo często do zagęszczania używa się gum roślinnych, które są naturalnymi substancjami dostępnymi w sklepach z naturalnymi surowcami do produkcji kosmetyków. Najbardziej popularne z nich to: guma ksantanowa, guma guar i guma arabska.

 

Guma ksantanowa:

bezwonny wielocukier w postaci białego proszku, który otrzymuje się w procesie fermentacji cukrów z udziałem bakterii Xanthomas Campestris. Oczyszczony, wysuszony i zmielony produkt po zakończonym procesie fermentacji rozpuszcza się w wodzie tworząc roztwór, który zagęszcza masy kosmetyczne i zwiększa ich lepkość (dzięki obecności soli). Gumę stosuje się w stężeniu od ok.0,5% do nawet 8 – 10% w zależności od tego jaką konsystencję chcemy uzyskać. Symbol gumy ksantanowej na etykietach to E 415.

 

Guma guar:

pozyskuje się ją z nasion rośliny Cyamopsis Tetragonoloba (Zach. Indie, USA). Jest polisacharydem, występuje w postaci jasnożółtego proszku, który z łatwością rozpuszcza się w wodzie. Wykorzystywana jest przy produkcji kosmetyków jako zagęszczacz, ale też i emulgator (więcej o emulgatorach przeczytasz TU). Lubiana ze względu na możliwość uzyskania substancji żelowych (wodne roztwory gumy guar mają dużą lepkość). Nie dopuszcza również do zamarznięcia gotowego produktu. Doskonale zagęszcza fazę wodną, bez konieczności jej podgrzewania. Gumę guar znajdziemy na etykietach pod symbolem E 412.

 

Guma arabska:

jest naturalną substancją roślinną, która wycieka w postaci płynu z kory lub pnia Akacji Senegalskiej na skutek ich uszkodzenia. Po zastygnięciu tworzy małe grudki/kryształki o żółto – bursztynowej barwie. Jest bezwonna. Ma zarówno właściwości zagęszczające, jak i emulgujące. Można nią zagęszczać fazę wodną kosmetyków bez zbędnego procesu podgrzewania. Używa się jej zazwyczaj w stężeniu 1 – 10%. Guma arabska rozpuszcza się w wodzie dość wolno, tworząc kleisty roztwór. Na etykietach występuje jako składnik o symbolu E 414.

Wiotczenie twarzy, utrata napięcia – dlaczego tak się dzieje i jak sobie z tym radzić

 

 

Pod warstwą skóry na twarzy znajdują się mięśnie. Jest ich ponad 50. Odpowiadają one m.in. za utrzymanie kształtu twarzy. Dzięki nim możemy wyrażać stan naszych uczuć i emocji. Wraz z upływem czasu, kiedy przybywa nam lat, proces starzenia postępuje również na twarzy, gdzie na skutek ubytku masy mięśniowej zauważamy systematyczne wiotczenie mięśni i zmniejszanie  się objętości twarzy. Starzeje się także szyja, gdzie bardzo szybko daje się zauważyć proces wiotczenia. W okolicach oczu, gdzie skóra jest najcieńsza, pierwsze zmarszczki „kurze łapki” można zaobserwować u niektórych osób już ok. 20 roku życia. Z każdym miesiącem, rokiem, skóra traci elastyczność. Stopniowo zanikają komórki tkanki łącznej – fibroblasty, odpowiedzialne za wytwarzanie włókien kolagenowych stanowiących swego rodzaju rusztowanie pod powierzchnią skóry. Zmniejsza się również poziom niezastąpionego kwasu hialuronowego, dzięki któremu skóra jest dobrze nawilżona. Proces starzenia i wiotczenia przyspiesza niewłaściwe odżywianie (spożywanie złych tłuszczów, cukru, soli), palenie papierosów, alkohol, oczywiście również predyspozycje genetyczne, a także brak odpowiedniej aktywności fizycznej oraz działanie szkodliwych promieni UV. Chcąc opóźnić efekt starzenia, wiotczenia i utraty jędrności, bardzo ważna jest zarówno profilaktyka (a więc ciągłe kontrolowanie i eliminowanie, a przynajmniej znaczne ograniczanie przyczyn wiotczenia) oraz systematyczny trening mięśni, które przecież same się nie trenują i nie mają na co dzień zbyt wiele do zrobienia. Wysiłek fizyczny niezbędny do codziennej mimiki jest w sumie niewielki.  W efekcie czego mięśnie twarzy na skutek upływającego czasu i niewielkiej aktywności, bardzo szybko tracą napięcie, co natychmiast odzwierciedla się w objętości i owalu twarzy. Dlatego też niezmiernie ważny jest trening, do czego gorąco zachęcam. Wystarczy poświęcać kwadrans dziennie, by efekt wygładzenia, wymodelowania i wyraźnego odmłodzenia był widoczny już po kilku tygodniach (szerszy artykuł na temat treningu mięśni napisałam TU). Oprócz codziennego face – fitnessu oraz kontrolowania diety, sposobu życia (w tym wysypiania się!!!), unikania używek  i systematycznej aktywności fizycznej niezmiernie ważne jest właściwe dobieranie kosmetyków do codziennej pielęgnacji. Dokonując wyboru produktów, warto zwracać baczną uwagę na składniki, które sprzyjają ujędrnianiu, uelastycznianiu, utrzymaniu odpowiedniego poziomu nawilżenia i wygładzaniu skóry.  Są to m.in. : naturalne oleje bogate w substancje czynne, które wykazują działanie antyrodnikowe (co to są wolne rodniki przeczytasz TU) i regenerująco-wygładzające, kwas hialuronowy, który bardzo silnie nawilża oraz zapobiega utracie wody (o kwasie hialuronowym przeczytasz TU), witaminy – zwłaszcza E, A i C (po więcej informacji na temat witamin zapraszam TU), ekstrakt z aloesu (TU), awokado (TU) czy granatu. Godne uwagi są również algi, komórki macierzyste, kolagen, czy też  niektóre rośliny i zioła, np. róża, arnika, rumianek, lawenda. Proszę pamiętać, że właściwie pielęgnowana skóra i przestrzeganie podstawowych zasad właściwego odżywiania i sposobu życia zaprocentuje młodym wyglądem na długo, a co za tym idzie, również atrakcyjnością i lepszym samopoczuciem.

Domowe laboratorium – zrób sama swoje kosmetyki

 

 

Dziś w wielu książkach, publikacjach czy na stronach internetowych dostępnych jest mnóstwo propozycji, pomysłów i przepisów na kosmetyki naturalne, które z łatwością można wykonać w domu. Większość z nich nie stanowi żadnej trudności.  Jednak nie dla wszystkich jest to łatwe i oczywiste.  Sporo jest osób, które dotychczas nie robiły jeszcze żadnych najprostszych choćby  domowych kosmetyków, a chciałyby spróbować swoich sił w ich tworzeniu. Domowe laboratorium nie wymaga właściwie żadnych większych nakładów finansowych. Potrzebne są jedynie osobne naczynia, czyste, wydzielone miejsce na stole lub blacie, no i produkty, z których  ma powstać nasz własny, niepowtarzalny kosmetyk. Ważną rzeczą jest, by wszystkie naczynia, pojemniki, menzurki i miseczki, których używamy do produkcji domowych kosmetyków były nienagannie czyste, wyparzone, nawet przetarte spirytusem, suche i służyły wyłącznie do wytwarzania kosmetyków. Powinny być też przechowywane w osobnej szafce, szufladzie czy np. ozdobnym pudełku, najlepiej pod dodatkowym zamknięciem czy przykryciem. Przestrzeganie zasad higieny ma naprawdę duże znaczenie, gdyż jakiekolwiek zabrudzenia, bakterie czy resztki pokarmów z innych naczyń kuchennych mogą spowodować  szybsze zepsucie naszych kosmetyków, jełczenie, powstawanie pleśni, rozwój bakterii i tym samym zagrażać zdrowiu i uniemożliwić korzystanie z produktu. Przestrzeganie zasad higieny, to również zaniechanie produkcji kosmetyków na czas choroby czy zwykłego przeziębienia. Ważną zasadą jest także używanie nienagannie czystego fartuszka ochronnego i rękawiczek jednorazowych, a w razie konieczności również specjalnych okularów chroniących oczy (np. przy produkcji mydeł – kontakt z wodorotlenkiem sodu). Domowe kosmetyki wytwarzane na własny użytek wymagają naczyń o niewielkiej pojemności, najlepiej szklanych lub plastikowych, które bez problemu można kupić np. w aptece czy sklepach internetowych z komponentami kosmetycznymi lub z wyposażeniem do gabinetów kosmetycznych. Pamiętajmy, że spośród naczyń, na pewno przydadzą nam się menzurki do odmierzania ilości składników (odpowiednie do użycia np. w gorącej kąpieli wodnej), miseczki, mieszadełka, szpatułki, termometr, łyżeczki zwykłe i miarowe, pojemniki do przechowania produktu końcowego (pojemniki na krem, butelki, słoiczki w tym także z ciemnego szkła), zakraplacze (pipetki), większa miseczka żaroodporna, specjalna waga cyfrowa z dokładnym pomiarem gramów  oraz zwykły mały mikserek – spieniacz do mleka, z którego należy zdjąć sprężynkę (w przeciwnym razie zamiast np. kremu zrobimy piankę-ptasie mleczko). Przydadzą się też na pewno jednorazowe ręczniki z rolki. Oprócz higieny, bezwzględnie należy również przestrzegać zasady świeżości składników. Baczną uwagę należy zwracać na datę przydatności do użycia surowców kosmetycznych, sposób ich przechowywania, kartę charakterystyki, którą powinien mieć każdy z kupowanych przez nas składników, a także źródło (miejsce) zakupu.  Jeśli do wykonania kosmetyku niezbędna jest woda, używajmy wody miękkiej – źródlanej z butelki, destylowanej lub demineralizowanej kupionej w aptece.

 

Błoto z Morza Martwego – bogactwo minerałów dla skóry

 

 

 

Błoto z Morza Martwego:

 

niezwykle mocno zasolone i najniżej położone Morze Martwe jest bezodpływowym jeziorem leżącym na pograniczu Izraela i Jordanii. Ze względu na wysoki stopień zasolenia zarówno woda, jak i sól oraz osady błotne wykazują dobroczynne działanie lecznicze i upiększające dla organizmu. Świeże błoto o zdecydowanym, czarnym lub też ciemno szaro-brązowym zabarwieniu wykorzystuje się w kosmetyce i lecznictwie na szeroką skalę jako produkt łagodzący schorzenia skóry, czy dolegliwości stawów. Bogate w minerały (głównie potas, wapń i magnez), mikroelementy i substancje czynne błoto niezwykle skutecznie radzi sobie ze schorzeniami skóry, wysypkami, stanami zapalnymi, usuwaniem toksyn, łuszczycami, egzemami i łojotokiem. Sprzyja również pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej, skutecznie oczyszczając  ją, odblokowując pory  i regulując pracę gruczołów łojowych.  Po aplikacji porcji błota, skóra jest wygładzona, odświeżona i oczyszczona. Błoto z Morza Martwego jest również bardzo skuteczne w zabiegach ujędrniających i modelujących sylwetkę, pozostawiając ciało jędrne, elastyczne i gładkie. Pomaga również zredukować cellulit.  Każda skóra, a zwłaszcza  sucha i wrażliwa może  w pierwszym kontakcie z produktem  zareagować lekkim zaczerwienieniem lub szczypaniem. Dlatego też dozujmy stopniowo zarówno ilość błota nakładanego na skórę, jak  i czas zabiegu. Należy przy  tym pamiętać, że po oswojeniu się skóry z czystym błotem, czas pozostawiania go  na skórze jest inny w przypadku skóry suchej/wrażliwej (3 – 7 min) i inny dla skóry mieszanej/tłustej/trądzikowej  (10 – 20 min). Błoto można stosować zarówno samodzielnie, jak i w połączeniu z innymi produktami (olejkami, wyciągami ziołowymi , hydrolatem, tonikiem  czy wodą), jako maseczki do twarzy, maski do ciała, okłady, kąpiele itp.  Bardzo dobrym pomysłem jest również zastosowanie okładów z błota jako wzmacniającej i oczyszczającej maski do przetłuszczających się włosów. Przy zakupie błota, należy zwrócić szczególną uwagę na  jakość  produktu oraz absolutny brak jakichkolwiek sztucznych domieszek.  Walory kosmetyczne i lecznicze uzyskamy stosując produkt 100% czysty i naturalny.

Garbniki

 

 

Garbniki:

naturalny aktywny związek występujący w roślinach zdolny do neutralizacji wolnych rodników. Garbniki wykazują właściwości  ściągające, hamujące wydzielanie sebum, uszczelniają naczynia krwionośne oraz działają przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie.  Mają zdolność tworzenia na powierzchni skóry warstwy ochronnej. W kosmetyce sprawdzają się  jako składnik  produktów do pielęgnacji skóry tłustej, trądzikowej, łojotokowej. Również jako składnik barwiący włosy i zmniejszający ich przetłuszczanie, np. w korze dębu czy liściach orzecha włoskiego. Występują w szamponach, mydłach, kremach, płynach do kąpieli i lotionach.

Wolne rodniki – dlaczego niszczą zdrowie?

 

 

Wolne rodniki:

Każdy atom tlenu ma na swojej zewnętrznej orbicie parzystą liczbę elektronów.  Czasem jednak, np. w wyniku  rozpadu wiązań chemicznych, atom tlenu traci jeden elektron. Wówczas zaczyna intensywnie szukać w swoim otoczeniu innego elektronu, który szybko mógłby pozyskać. Wolne rodniki,  to są właśnie takie  atomy lub cząsteczki  tlenu, którym zabrakło jednego elektronu do pary. Wyruszając „na wycieczkę” po organizmie w poszukiwaniu właściwego dla siebie elektronu, wolne rodniki  powoli lecz skutecznie niszczą nasze zdrowie i przyspieszają proces starzenia, ponieważ zabierając elektrony innym atomom, wpływają tym samym destrukcyjnie na komórki w naszym ciele. Zwłaszcza, że poszukiwania te nie ograniczają się wyłącznie do innych atomów tlenu, ale również do np. białek, lipidów, polisacharydów, nienasyconych kwasów tłuszczowych czy DNA.  Wolne rodniki są nam jak najbardziej potrzebne np. do wspomagania systemu odpornościowego, jednak wyłącznie wtedy spełniają swoją korzystną rolę, gdy jest ich określona ilość. Gdy zaś jest ich zbyt wiele, stają się cząsteczkami silnie niszczącymi i przyczyniają się do powstawania wielu groźnych chorób (m.in. miażdżyca, nowotwory, udar mózgu, choroby serca). Co prawda organizm ludzki potrafi bronić się w pewnym stopniu przed działaniem wolnych rodników, wytwarzając glutation (organiczny związek chemiczny – przeciwutleniacz). Gdy jednak z wiekiem jego ilość w organizmie zmniejsza się, wolne rodniki mają raj! Dlatego tak ważny jest sposób  odżywiania i tryb życia jaki prowadzimy. Pożywienie bogate w antyoksydanty oraz umiarkowany, systematyczny  ruch i aktywność fizyczna w dużym stopniu hamują proces utleniania i tym samym skutecznie utrudniają niszczące działanie wolnych rodników na nasze zdrowie.  Naturalnymi przeciwutleniaczami są m.in. flawonoidy, karotenoidy, wit. A, C, E. Dlatego jedzmy codziennie, warzywa (zwłaszcza te zielone łącznie z natką pietruszki i jarmużem, ale również pomidory, marchew, paprykę czy dynię), owoce (szczególnie czarną porzeczkę, jabłka, cytrusy, truskawki, jagody acai, winogrona), produkty chude, zdrowe i świeże. Nie żałujmy sobie również ziół, przypraw (m.in. oregano, bazylii, cynamonu, goździków) i herbat ziołowych i zielonych. Unikajmy natomiast w miarę możliwości  tego, co sprzyja powstawaniu wolnych rodników. A są to: stres, zanieczyszczone środowisko, używki, leki  i niewłaściwa dieta (produkty wysoko przetworzone, nieświeże, niezdrowe tłuszcze, półprodukty i produkty gotowe, słodycze !!!