Wegetariański pasztet z marchewki

 

Za kilka dni Święta Wielkanocne, znowu zapowiada się pysznie, wiosennie i apetycznie. Tradycyjne dania będą kusić kolorami, zapachami i smakiem.  A skoro o smakach mowa, to koniecznie muszę podzielić się w Wami przepisem na bardzo prosty i zarazem oryginalny pasztet, lecz nie z mięsa, tylko z marchewki. Jest naprawdę wyjątkowy w smaku, aromatyczny dzięki dodatkom, sycący, lecz nie ciężki. Można przygotować go na co dzień jak również na święta. Jest świetną alternatywą dla tradycyjnych, mięsnych pasztetów. Myślę, że jego smak zadowoli niejedno (i to niekoniecznie damskie) podniebienie. Przepis zaczerpnęłam z propozycji kulinarnych Pani Agnieszki Maciąg. Urozmaiciłam dodatkiem suszonych pomidorów i szczyptą chili. Zasmakował mi baaardzo i dlatego polecam go dalej :) Smacznego!

 

 

Wegetariański pasztet z marchewki i imbiru:

 

* 80 dkg obranej, świeżej marchewki – ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piec w piekarniku w 180 stopniach do miękkości (u mnie średnie marchewki piekły się 30 min)

* 2 większe białe cebule

* 6 ząbków czosnku

* pęczek natki pietruszki – umyty i posiekany

* 6 łyżek kaszki kukurydzianej lub manny

* 3 jajka

* 1 – 1,5 łyżeczki imbiru, lub kawałek (4 cm świeżego, startego)

* 1 łyżeczka kurkumy

* 1 łyżeczka curry

* 1 łyżeczka cząbru

* 1/2 – 1 łyżeczka startej gałki muszkatołowej

* 1 łyżeczka przyprawy warzywnej eko

* chili lub papryczka ostra – trochę do smaku

* pomidorki suszone z zalewy – wg uznania (ja dałam 5-6 kawałków drobno pokrojonych)

* szczypta soli himalajskiej do smaku

 

* do posypania: dowolne ziarenka (np. pestki słonecznika, dyni itp) – ja dałam sezam i czarnuszkę

* masło klarowane do smażenia

 

-  upieczone marchewki zostawić do ostygnięcia (takie upieczone w piekarniku są podobnie jak buraczki, cudownie słodkie, aromatyczne, po prostu pyszne!)

- drobno posiekaną cebulę zeszklić na maśle, dodać drobno pokrojony lub wyciśnięty czosnek oraz imbir. Masła powinno być odpowiednio dużo, tak, żeby cebulka była całkowicie zanurzona (całość później pięknie się wchłonie w pasztet)

- wszystkie składniki: marchewkę, cebulę z czosnkiem, imbirem i masłem, jajka, kaszkę, natkę pietruszki i resztę składników włożyć do jednej miski i zmiksować (zblendować) razem do ulubionej konsystencji

- gotową masę wkładamy do foremki „keksówki” wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu posypujemy ulubionymi ziarenkami. Całość pieczemy w 180 stopniach ok. 45-50 min. Gotowy pasztet można podawać w zestawie np. z dowolną „zieloną” sałatką.

 

Smacznego! :)

Serum ujędrniająco – regenerujące z olejem z nasion malin

 

 

Z okazji Pierwszego Dnia Wiosny, prezentuję wszystkim EkoLejdis kolejne serum, 100% naturalne, wykonane na zamówienie, z czystych olejów wysokiej jakości, które dobrałam tak, aby pielęgnacja nim wyjątkowo dopieszczała skórę i czyniła ją aksamitną w dotyku, wygładzoną i wyraźnie odmłodzoną. Wiodącym składnikiem jest tutaj olej z nasion malin – doskonały przeciwutleniacz zwalczający wolne rodniki (co to są wolne rodniki przeczytasz TU), z wysoką zawartością wit. C (o jej zaletach przeczytasz TU) oraz cennych kwasów tłuszczowych omega -3 i omega -6. Olej ten skutecznie wygładza skórę, opóźnia efekty starzenia i znacząco poprawia jej elastyczność i jędrność (więcej na temat oleju z nasion malin przeczytasz TU). Po raz pierwszy do serum dodałam także olej z kiełków pszenicy działający ujędrniająco i odmładzająco z mnóstwem nieocenionych kwasów tłuszczowych (m.in. linolowym, linolenowym, palmitynowym)  oraz olej z nasion baobabu o właściwościach silnie wygładzających i nawilżających, z dużą zawartością wit. A, D, E i F. Zawarty w serum skwalan z oliwy z oliwek doskonale zastępuje szkodliwe dla skóry silikony powszechnie stosowane w kosmetykach masowej produkcji, a także wykazuje właściwości regenerująco – wygładzające. Dodatek odrobiny olejku z drzewa różanego nadaje całości subtelną, ledwie wyczuwalną drzewno – korzenną nutę.

Zatem do dzieła! Komponujcie swoje receptury na wyjątkowe serum, lub korzystajcie z mojej propozycji. I rozpieszczajcie swoją skórę na wiosnę!!!

 

 

Serum ujędrniająco – regenerujące:

 

* 20 ml oleju z nasion malin

* 15 ml oleju z kiełków pszenicy

* 15 ml skwalanu z oliwy z oliwek

* 13 ml oleju z nasion baobabu

* 25 kropli wit. E

* 13 ml oleju makadamia

* 10 ml złotego oleju jojoba

* 5 kropli olejku z drzewa różanego

 

- powyższe składniki odmierzamy dokładnie i dodajemy kolejno do siebie (w czystym szklanym pojemniku przeznaczonym do produkcji kosmetyków). Następnie dokładnie mieszamy szklaną szpatułką i całość przelewamy do czystej i suchej szklanej buteleczki z aplikatorem (zakraplaczem).

-  gotowy produkt aplikujemy rano i wieczorem na czystą i stonizowaną skórę twarzy, szyi i dekoltu, masując i wklepując delikatnie palcami (nie rozciągając przy tym skóry). Po aplikacji przed nałożeniem makijażu, lub pójściem spać czekamy kilka minut na wchłonięcie serum w skórę.

- serum przechowywać należy w zamkniętej buteleczce,w ciemnym, suchym i chłodnym miejscu.

 

Kawa + cellulit = dobrana para

 

 

A dlaczego? Ponieważ kofeina zawarta w kawie pomaga pozbyć się niechcianej pomarańczowej skórki, przyspiesza wydalanie toksyn z organizmu i poprawia krążenie. Większość z Pań  całymi latami zmaga się z cellulitowym problemem. To prawda, pozbycie się go nie jest łatwe i wymaga anielskiej cierpliwości i konsekwentnych działań (systematyczna aktywność fizyczna, właściwe odżywianie i odpowiednia pielęgnacja – więcej na temat cellulitu przeczytasz TU). Jedną z wielu propozycji pielęgnacyjnych jest właśnie kawa, a ściślej mówiąc peeling kawowy, który stosowany regularnie może pomóc pozbyć się lub choćby zmniejszyć ilość pomarańczowej skórki. Kawa powinna być dobrej jakości, oczywiście czysta, bez domieszek, świeżo zmielona, lecz niezbyt drobno. Najlepsza jest średnio zmielona (powinny być wyczuwalne grudki – drobinki ścierające). Jeśli nie macie możliwości ustawienia grubości mielenia, watro spróbować utłuc ziarna kawy w moździerzu, lub nawet drewnianym tłuczkiem, wkładając je uprzednio do woreczka. Dodatkiem do kawy może być cynamon naturalny (najlepiej również świeżo starty), który pobudza przemianę materii, poprawia krążenie, rozgrzewa i pomaga pozbyć się toksyn. Zestaw peelingujący warto uzupełnić także np. o roztarte, suszone kwiaty lawendy, która ma działanie łagodzące i przeciwzapalne.

 

 

Peeling kawowy – antycellulitowy:

 

* 2 czubate łyżki średnio zmielonej świeżej czarnej kawy naturalnej

* 1/2 łyżki świeżo startego cynamonu naturalnego

* 1 łyżka suszonych, pokruszonych kwiatów lawendy

* olej kokosowy naturalny, zimnotłoczony, nierafinowany

 

- składniki peelingu zmieszać w miseczce, dodając odpowiednią ilość oleju kokosowego (do konsystencji niezbyt gęstej papki)

- na umytą i wilgotną skórę pokrytą cellulitem (uda, pośladki, ramiona) nałożyć warstwę peelingu i przez ok. 2 min. wmasowywać w skórę okrężnymi ruchami w kierunku od dołu ciała ku górze (nigdy odwrotnie!). Następnie spłukać pod prysznicem ciepłą wodą

- po osuszeniu skóry ręcznikiem (suchym i najlepiej ciepłym), dobrze jest wmasować warstwę olejku antycellulitowego – możesz wykonać go samodzielnie – przepis znajdziesz TU

- częstotliwość wykonywania peelingu kawowego: 1-2 razy w tyg. nie częściej. Natomiast olejek, należy wmasowywać codziennie po wyjściu z wanny lub spod prysznica.

 

 

Bardzo zdrowa surówka z selera

 

 

Codzienna porcja warzyw i owoców w jadłospisie to jak wiadomo korzyść dla zdrowia i lepszego funkcjonowania organizmu. To także urozmaicenie smaku i wyglądu dań. Poniższa propozycja surówki, to zestawienie popularnych, tanich i przede wszystkim naszych rodzimych warzyw i owoców, które zazwyczaj mamy pod ręką. To także dobry pomysł na zjedzenie selera, z którym czasem bywa problem, w jakiej postaci właściwie go zjeść. Surówka ta jest myślę dość popularna, jednak dla przypomnienia i dlatego, że bardzo ją lubię, zamieszczam ją poniżej. O zaletach marchewki i jabłek pisałam już w innych postach, więc chętnych odsyłam TU i TU. Seler natomiast (tu wykorzystujemy korzeń),  jest bombą witaminową: A,C,E, z gr. B oraz PP, co lokuje go wysoko w tabeli warzyw pozytywnie wpływających na stan i wygląd skóry (w tym wzmacnianie kruchych naczyń krwionośnych). Seler to również bogactwo mikroelementów (potas, magnez, sód, wapń, fosfor, żelazo) oraz niewielka ilość kalorii – zaledwie 40 w 1 kg selera. Warzywo to działa wzmacniająco na organizm, poprawia przemianę materii, działa korzystnie na pracę serca, nerek, wątroby oraz łagodzi wszelkie dolegliwości dróg moczowych. Jest także dobrze tolerowany przez cukrzyków. Najbardziej wartościowy jest spożywany na surowo, ponieważ każda, zwłaszcza długa obróbka termiczna pozbawia go cennych witamin. Wspomnę jeszcze o żurawinie – dodatku do surówki. Niezwykle bogata w wit.C, A, B1, B2 oraz magnez, potas, fosfor i sporą ilość błonnika pokarmowego, świetnie wpływa na prawidłową przemianę materii i wzmacnia odporność. Jest także doskonałym antyoksydantem zwalczającym wolne rodniki (co to są wolne rodniki przeczytasz TU). Opóźnia więc proces starzenia i przyczynia się do poprawy wyglądu skóry. Dodatkowo, zawartość flawonoidów zapewnia skórze większą odporność, chroni przed szkodliwym promieniowaniem UV oraz zwiększa wchłanianie substancji czynnych (osobny post na temat flawonoidów znajdziesz TU).  Żurawina jest także niezwykle pomocna w schorzeniach dolnych dróg moczowych i chorób układu krążenia. Jeśli do przygotowywania potraw używamy żurawiny suszonej i nie jest ona pozbawiona środków konserwujących, należy koniecznie przelać ją wrzątkiem i dodatkowo dokładnie wypłukać.

 

 

Surówka z selera:

 

* 1 świeży, ładny korzeń selera (obrać i umyć)

* 2 dorodne marchewki

* 2 większe, soczyste jabłka

* garść żurawiny

* starta skórka i sok z cytryny (cytrynę przed starciem dokładnie umyć i sparzyć wrzątkiem)

* trochę cukru trzcinowego

* mały kubeczek jogurtu naturalnego (czysty, bez dodatku mleka w proszku i innych atrakcji)

 

- marchewki i jabłka obrać, zetrzeć, dodać skórkę z cytryny, skropić sokiem i dodać cukier

- całość dokładnie wymieszać dodając także starty seler i żurawinę. Na końcu połączyć gotową surówkę z jogurtem.

 

Smacznego!

Relaksująca kąpiel z solą morską, różą i lawendą

 

 

 

Na zakończenie dzisiejszego Dnia Kobiet, wszystkim EkoLejdis polecam relaksującą kąpiel, w której sól morska dostarczy skórze niezbędnych minerałów (wapnia, potasu, magnezu), przynosząc ulgę napięciom mięśniowym i zmęczeniu po całym dniu. Zaś róża z lawendą oprócz pięknego, kwiatowego zapachu wyciszą emocje i wprowadzą Was w dobry nastrój. Miłego wieczoru!

 

Relaksująca kąpiel z różą i lawendą:

 

* 1,5 szkl. soli z Morza Martwego

* 5 łyżek suszonych płatków róży

* 5 łyżek suszonych kwiatów lawendy (lub 20 kropli olejku eterycznego lawendowego)

 

-  sól rozpuścić w ciepłej (nie gorącej) kąpieli, następnie dodać płatki kwiatów

- czas kąpieli: ok. 20 min

- kąpiel ma charakter relaksujący, nie używamy w niej środków myjących, dlatego przed kąpielą należy wziąć krótki prysznic w celu oczyszczenia skóry

Olej z nasion malin – moc zamknięta w owocach!

 

 

Olej z nasion malin:

te wspaniałe i smaczne owoce – maliny leśne czy ogrodowe, odmiany dojrzewające wcześniej czy później, mają podobne zastosowanie – głównie spożywcze i lecznicze, jako aromatyczny i słodki owoc będący jednocześnie wspaniałą przekąską i dodatkiem do wielu dań czy deserów oraz  skuteczny środek leczniczy na stany przeziębień i podwyższonej temperatury ciała. Sprawdza się również jako środek rozkurczowy przy dolegliwościach dróg żółciowych. Nie wszyscy wiedzą, że maliny to także doskonały wybór w codziennej pielęgnacji skóry. Skutecznie pomagają w walce z upływającym czasem. Szczególnie polecany jest naturalny olej z nasion tych owoców, który jako doskonały antyutleniacz, dzięki wysokiej zawartości wit E i C (więcej o witaminach TU i TU), wykazuje wysokie działanie przeciwrodnikowe (odsyłam zainteresowanych do osobnego postu na temat wolnych rodników TU). Metodą tłoczenia na zimno można otrzymać ok. 18 l. nierafinowanego oleju z 1 ciężarówki pełnej malin. Uzyskany olej ma dość ciemną barwę i pachnie lekko owocowo, nieco orzechowo. Mimo swego koloru, nie zabarwia skóry po aplikacji i jest bardzo dobrym naturalnym filtrem przeciwsłonecznym z dość wysokim faktorem ochronnym, ok. 25. Olej ten ze względu na swoje cenne właściwości, niezwykle skutecznie odżywia skórę, wygładza ją, regeneruje, wzmacnia naczynia krwionośne (duża zawartość wit. C), a także ze względu na właściwości bakteriobójcze i przeciwzapalne (ponad 80% zawartości cennych kwasów tłuszczowych omega-3/alfa linolenowy i omega-6 / linolowy), dobrze sprawdza się w pielęgnacji cer trądzikowych i innych skłonnych do wyprysków czy stanów zapalnych.  Zawartość kwasów omega łagodzi także stany alergiczne i wzmacnia odporność skóry.  Stosując go, nie należy martwić się o pozostawienie na skórze tłustej warstwy – olej bardzo dobrze się wchłania. Jest lekki i aksamitny, uspokaja skórę i sprawia, że staje się ona wygładzona, promienna i sprężysta. Zapobiega utracie wody, a także wspomaga powstawanie włókien kolagenowo – elastynowych, co w efekcie wpływa na poprawę elastyczności i jędrności skóry. Można stosować go samodzielnie, jak i w połączeniu np. z kwasem hialuronowym. Ten naturalny, cudowny duet jest w stanie zastąpić wiele reklamowanych kremów – hitów. Jest doskonałym, naturalnym składnikiem anti – aging. Wypróbujcie go i dajcie znać jak smakuje Waszej skórze. Polecam!