Kojąca i gojąca maść z nagietka – zrób ją sama

 

Kilka dni temu zrobiłam balsam do ust (TU odsyłam do właściwego postu), a dziś poszłam o krok dalej. O zaletach i właściwościach leczniczych nagietka pisałam jakiś czas temu (wszystkich chętnych zapraszam do lektury TU). Dodam tylko, że żaden najlepszy, najbardziej reklamowany krem czy balsam (a przetestowałam ich sporo),nie działa tak kojąco i wygładzająco na skórę dłoni jak ta właśnie maść. Dodatek wosku jojoba, lanoliny, oleju moringa i oleju palmowego, doskonale współgra z kojącymi właściwościami nagietka. Podstawowy przepis na maść wg wskazówek p. Klaudyny Hebdy urozmaiciłam i zmodyfikowałam wg własnego pomysłu. Polecam tą maść wszystkim , którzy nie mogą poradzić sobie z przesuszoną i spierzchniętą skórą przede wszystkim dłoni, ale również  łokci, kolan i stóp. Czystą i suchą skórę należy smarować 3 razy dziennie. Na noc dobrze jest wmasować  grubszą warstwę maści, a następnie nałożyć cienkie bawełniane rękawiczki (na dłonie), lub bawełniane skarpetki (na stopy). Kurację można wzbogacić o dodatkowe kąpiele kojąco – wygładzające z oliwy, cytryny i miodu (szczegóły znajdziesz TU). Przed kuracją dobrze jest wygładzić skórę odpowiednim peelingiem naturalnym (znajdziesz je w zakładce „pellingi”). Zachęcam do samodzielnego sporządzenia maści. Przepis jest wyjątkowo prosty, a mikstura łatwa i szybka do wykonania. Życzę wszystkim gładkich stóp i dłoni!

 

 

Maść  nagietkowa:  (porcja na 100 ml preparatu)

 

*  1/2 szkl. maceratu z nagietka

(suszone lub świeże  kwiaty nagietka lekarskiego wkładamy do większego słoika (wyparzonego i suchego), a następnie zalewamy je olejem o właściwościach wygładzających, regenerujących (np. migdałowym, palmowym z nasion, czerwonym olejem palmowym z miąższu, olejem z pestek dyni) – ja dałam olej migdałowy. Olej musi przykryć całkowicie kwiaty nagietka. Słoik szczelnie zamknąć i odstawić w ciepłe, słoneczne  miejsce  na ok. 3 tygodnie. Codziennie trzeba kontrolować, czy kwiaty są przykryte olejem i w razie potrzeby potrząsać słoikiem. Po ok. 3 tygodniach gotowy macerat przelać przez gazę lub gęste sitko do czystego słoika. Przechowywać w suchym, chłodnym  miejscu, z dala od światła (więcej na temat maceratów znajdziesz TU).

*  7 ml wosku pszczelego

*  7 ml wosku jojoba

*  1 łyżeczka lanoliny

* 1/2 łyżeczki czerwonego oleju palmowego z miąższu

*  10 kropli oleju moringa

*  10 kropli wit E

* 8 kropli olejku eterycznego lawendowego

*  szczypta kurkumy

 

-  macerat z nagietka + wosk pszczeli – rozpuścić w kąpieli wodnej (umieszczamy naczynie nad drugim, większym, w którym wrze woda)

- następnie dodać pozostałe składniki  (oprócz ol. lawendowego) i dokładnie wymieszać (cały czas w kąpieli wodnej)

- gotową miksturę odstawić na kilka min. do przestygnięcia, następnie dodać olejek lawendowy i całość  przelać do czystego i suchego pojemnika / słoiczka. Po ostudzeniu do temp. pokojowej, pojemnik zamknąć szczelną przykrywką. Przechowywać  w ciemnym i suchym miejscu.

5 Komentarze

  1. Mam pytanie jaki jest zapach maceratu z nagietka bo mój trochę nie ładnie pachnie a macerat robiłam na oleju rzepakowym i w nasłonecznionym miejscu taki miałam przepis .

    • Mój macerat z nagietka pachniał suszem, ziołami… Na pewno nie był to zapach świeżych róż :). Jeśli nos oceni, że zapach nie jest taki jak powinien, może to być skutkiem np. zjełczałego oleju (dłuższą trwałością wykazują się te rafinowane), albo rozwijających się bakterii na nienależycie przygotowanych naczyniach (brak wyparzenia, sterylizacji itd). Ważne jest także dokładne przykrycie roślin warstwą oleju, wg przepisu, co również zapobiega psuciu się całego maceratu.

  2. Wonderful recipes, Gosia! I have to translate them and make every single one.
    They are amazing, thank you

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.