Olej moringa – mało znany, lecz wyjątkowy

 

 

Olej z nasion drzewa moringa:

 

z krajów  Azji południowej, północno-zachodnich Indii i Pakistanu pochodzi tropikalne drzewo Moringa Olejodajna (Moringa Oleifera). Prócz miejsc swojego pochodzenia spotkać je można również w Afryce i Ameryce Południowej.  To właśnie z jego nasion otrzymuje się metodą tłoczenia na zimno niezwykle wartościowy olej,  który w przeciwieństwie do innych olejów roślinnych zachowuje zadziwiająco długo świeżość , a dzięki niskiemu stężeniu wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (ok.1%)  jest bardzo odporny na  jełczenie .  Doskonale sprawdza się w przemyśle farmaceutycznym, spożywczym i kosmetycznym.  Jest wyjątkowo lekki, dobrze wchłanialny, o delikatnym żółtym kolorze i  nieco słodkawym smaku. Może być stosowany bezpośrednio na skórę. Głównym składnikiem oleju moringa jest kwas oleinowy (zawartość od 70 – 85%). Resztę składu stanowią inne oleje nienasycone. Dzięki tak bogatym składnikom olej moringa świetnie nadaje się jako baza do tworzenia innych kosmetyków naturalnych m.in. do pielęgnacji włosów, antystarzeniowych, czy też jako samodzielny olejek do masażu. Jest wyjątkowo lekki, dobrze się wchłania, można łączyć go z innymi olejami,  olejkami eterycznymi, jak również stosować samodzielnie bezpośrednio na skórę.  Wygładzające, zmiękczające i uelastyczniające właściwości oleju moringa docenią z pewnością właściciele skór suchych, wiotkich, dojrzałych, podrażnionych, wrażliwych, przesuszonych i starzejących się. Olej koi i nadaje gładkość już po pierwszym użyciu. Doskonale nawilża, reguluje wydzielanie sebum i  zmniejsza skłonność skóry do zanieczyszczeń i powstawania wągrów. Pomaga wygładzać zmarszczki i odświeża zmęczoną cerę. Goi mikrourazy i podrażnienia. Przechowywany w warunkach chłodniczych tężeje.

Kojąca i gojąca maść z nagietka – zrób ją sama

 

Kilka dni temu zrobiłam balsam do ust (TU odsyłam do właściwego postu), a dziś poszłam o krok dalej. O zaletach i właściwościach leczniczych nagietka pisałam jakiś czas temu (wszystkich chętnych zapraszam do lektury TU). Dodam tylko, że żaden najlepszy, najbardziej reklamowany krem czy balsam (a przetestowałam ich sporo),nie działa tak kojąco i wygładzająco na skórę dłoni jak ta właśnie maść. Dodatek wosku jojoba, lanoliny, oleju moringa i oleju palmowego, doskonale współgra z kojącymi właściwościami nagietka. Podstawowy przepis na maść wg wskazówek p. Klaudyny Hebdy urozmaiciłam i zmodyfikowałam wg własnego pomysłu. Polecam tą maść wszystkim , którzy nie mogą poradzić sobie z przesuszoną i spierzchniętą skórą przede wszystkim dłoni, ale również  łokci, kolan i stóp. Czystą i suchą skórę należy smarować 3 razy dziennie. Na noc dobrze jest wmasować  grubszą warstwę maści, a następnie nałożyć cienkie bawełniane rękawiczki (na dłonie), lub bawełniane skarpetki (na stopy). Kurację można wzbogacić o dodatkowe kąpiele kojąco – wygładzające z oliwy, cytryny i miodu (szczegóły znajdziesz TU). Przed kuracją dobrze jest wygładzić skórę odpowiednim peelingiem naturalnym (znajdziesz je w zakładce „pellingi”). Zachęcam do samodzielnego sporządzenia maści. Przepis jest wyjątkowo prosty, a mikstura łatwa i szybka do wykonania. Życzę wszystkim gładkich stóp i dłoni!

 

 

Maść  nagietkowa:  (porcja na 100 ml preparatu)

 

*  1/2 szkl. maceratu z nagietka

(suszone lub świeże  kwiaty nagietka lekarskiego wkładamy do większego słoika (wyparzonego i suchego), a następnie zalewamy je olejem o właściwościach wygładzających, regenerujących (np. migdałowym, palmowym z nasion, czerwonym olejem palmowym z miąższu, olejem z pestek dyni) – ja dałam olej migdałowy. Olej musi przykryć całkowicie kwiaty nagietka. Słoik szczelnie zamknąć i odstawić w ciepłe, słoneczne  miejsce  na ok. 3 tygodnie. Codziennie trzeba kontrolować, czy kwiaty są przykryte olejem i w razie potrzeby potrząsać słoikiem. Po ok. 3 tygodniach gotowy macerat przelać przez gazę lub gęste sitko do czystego słoika. Przechowywać w suchym, chłodnym  miejscu, z dala od światła (więcej na temat maceratów znajdziesz TU).

*  7 ml wosku pszczelego

*  7 ml wosku jojoba

*  1 łyżeczka lanoliny

* 1/2 łyżeczki czerwonego oleju palmowego z miąższu

*  10 kropli oleju moringa

*  10 kropli wit E

* 8 kropli olejku eterycznego lawendowego

*  szczypta kurkumy

 

-  macerat z nagietka + wosk pszczeli – rozpuścić w kąpieli wodnej (umieszczamy naczynie nad drugim, większym, w którym wrze woda)

- następnie dodać pozostałe składniki  (oprócz ol. lawendowego) i dokładnie wymieszać (cały czas w kąpieli wodnej)

- gotową miksturę odstawić na kilka min. do przestygnięcia, następnie dodać olejek lawendowy i całość  przelać do czystego i suchego pojemnika / słoiczka. Po ostudzeniu do temp. pokojowej, pojemnik zamknąć szczelną przykrywką. Przechowywać  w ciemnym i suchym miejscu.

Wyjątkowo odżywczy balsam do ust

 

 

 

Wczoraj zrobiłam bardzo odżywczy, wyjątkowo przydatny balsam do ust, który zawsze warto mieć pod ręką. Składniki zostały dobrane tak, by balsam regenerował suchy, spierzchnięty  i popękany  naskórek. Posmarowane nim usta są miękkie i gładkie.  Taki balsam zamknięty w małym pojemniczku, zmieści się do każdej torebki, kosmetyczki, czy szuflady w firmowym biurku. I z pewnością przyda się nie tylko do spierzchniętych ust, ale także  jako tzw. pogotowie kosmetyczne np. do suchych łokci, czy szorstkich skórek wokół paznokci. Polecam! Czas wykonania: 5 min

 

Odżywczy balsam do ust:

 

* 1/2 łyżeczki oleju kokosowego (nierafinowany, tłoczony na zimno)

*  1/2 łyżeczki oleju ze słodkich migdałów

*  1/2 łyżeczki  frakcji olejowej masła shea

*  1/2 łyżeczki wosku pszczelego

* kilka kropli wit.E

* kilka kropli czerwonego oleju palmowego

 

- wszystkie składniki rozpuścić w kąpieli wodnej i mieszać do całkowitego połączenia, a następnie przelać do czystego, suchego pojemniczka (np. małego pojemniczka podróżnego z Rossmanna)

Odżywcza maseczka dla cery dojrzałej

 

 

 

Każdej dojrzałej cerze potrzebna jest dodatkowa pielęgnacja w postaci naturalnych składników odżywczych, które doskonale ją nawilżą, wygładzą , dodadzą blasku i świeżości. Moja dzisiejsza propozycja to wyjątkowa, odżywcza maseczka, która łagodzi podrażnienia, silnie nawilża  i uelastycznia  skórę. Dojrzała cera, która z wiekiem traci wilgoć, jędrność i elastyczność potrzebuje nieco więcej składników do uzyskania odpowiedniej dla siebie maseczki. Dlatego do poniższej kompozycji  oprócz świeżych owoców i płatków owsianych dodałam  kilka perełek – płynną wit.E, żel hialuronowy i olej ze słodkich migdałów. Dodatek banana wzbogaca maseczkę w potas oraz wit. A,C,E  i z  gr.B, natomiast płatki owsiane łagodzą podrażnienia i dostarczają skórze cennych witamin PP oraz z gr.B. Pozostałe składniki mają już opisy na moim blogu – zapraszam do odpowiednich rozdziałów – o awokado przeczytacie TU, o kwasie hialuronowym TU. O zaletach oleju migdałowego napisałam TU, no i jeszcze sporo ciekawostek na temat witaminy młodości –  wit.E przeczytacie TU. Maseczka, mimo, iż jest dla cery dojrzałej, śmiało może służyć jako okazjonalny zabieg pielęgnacyjny dla młodszej cery (30+), zwłaszcza, gdy jest zmęczona, mało nawilżona, pozbawiona blasku, energii, czy też przed tzw. „wielkim wyjściem”. Zachęcam do spróbowania!

 

Maseczka odżywcza dla dojrzałej cery:

 

* 1 banan

* pół miękkiego awokado

* 2-3 łyżki zmielonych płatków owsianych

* 1 łyżka żelu hialuronowego

* 15 kropli wit. E

* trochę oliwy z oliwek lub oleju ze słodkich migdałów

 

- płatki owsiane mielimy, owoce blendujemy lub rozgniatamy dokładnie. Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy. Jeśli maseczka jest zbyt rzadka, należy dosypać nieco płatków owsianych, natomiast jeśli jest zbyt gęsta, dodajemy ciut oliwy lub oleju migdałowego. Gotową maseczkę nakładamy na dokładnie oczyszczoną twarz (przed nałożeniem maseczki bardzo dobrze jest wygładzić cerę odpowiednim peelingiem naturalnym – zapraszam do zakładki „Peelingi”) omijając okolice oczu. Po 20 min. maseczkę należy zmyć ciepłą wodą. Maseczkę można również nakładać na szyję i dekolt!

Koktajl z młodych marchewek, jabłek i bananów

 

Bardzo pożywny i smaczny koktajl, odpowiedni na każdy dzień  dla dorosłych i dzieci.  Połączenie marchewek z owocami sprawia, że koktajl jest bardzo  zdrowy. Marchewki są warzywem o wysokich właściwościach leczniczych i upiększających (więcej informacji na temat marchewki  znajdziesz TU). Świeże, soczyste jabłka bogate m.in. w potas, wit.C, pektyny i kwasy organiczne poprawiają trawienie, obniżają poziom cholesterolu, pobudzają do pracy wątrobę i działają oczyszczająco na krew.  Zawarty w skórce jabłka krzem i wapń dodatkowo  działa wzmacniająco na włosy i paznokcie. Banan natomiast  zawiera dużą dawkę potasu, który pomaga w utrzymaniu ciśnienia na prawidłowym poziomie, a także szereg witamin: A,C,E i z gr.B, oraz potas i błonnik. Jedynym mankamentem bananów jest ich dość wysoki indeks glikemiczny, na co powinny uważać osoby chore na cukrzycę.

 

 

Koktajl z młodej marchewki, jabłek i bananów:

 

* kilka świeżych młodych marchewek

* 2 soczyste jabłka

* 1 duży banan

 

-  z marchewek wycisnąć sok (wówczas użyć większej ilości marchewek), lub zetrzeć na drobnej tarce i zblendować z pozostałymi owocami.

Porzeczki – odmładzają, pielęgnują i świetnie smakują

 

 

 

Porzeczka:

krzew z rodziny agrestowatych,  rośnie na półkuli północnej w klimacie umiarkowanym. W Polsce rośnie 6 ze 150 gatunków porzeczki.  Najbardziej popularne i lubiane są porzeczki czarne i czerwone. Te wyjątkowo zdrowe owoce używane są na szeroką skalę np. w kuchni – głównie w postaci dżemów, konfitur, soków, win,  galaretek, a także jako owoce spożywane na surowo . Są bogatym źródłem wit.C (zwłaszcza porzeczka czarna zawiera jej nawet do 400mg w 100g owocu) która jest silnym antyoksydantem, podnosi odporność organizmu oraz poprawia przyswajanie żelaza. Porzeczki zawierają też sporo wit.P, która zresztą bardzo dobrze współgra z wit.C, ponieważ ułatwia jej wchłanianie, ponadto wit.P  obniża ciśnienie oraz działa przeciwmiażdżycowo.  W owocach porzeczki znajdziemy również dużą ilość  garbników (o garbnikach przeczytasz TU), kwasów owocowych oraz pektyn, które wiążą i neutralizują substancje toksyczne w jelitach oraz  pozwalają  zestalać przetwory z porzeczek bez użycia środków żelujących.  Porzeczki powinny jeść osoby ze schorzeniami reumatycznymi, gośćcowymi i miażdżycowymi. Zdecydowanie owoce te  pomagają w stanach grypowych i anginach (działają napotnie, wzmacniają odporność) oraz przy niedokrwistości.  W kosmetyce porzeczki znajdują szerokie zastosowanie  jako doskonałe antyoksydanty, które świetnie radzą sobie z wymiataniem wolnych rodników odpowiedzialnych za zbyt szybkie starzenie się organizmu (więcej o wolnych rodnikach przeczytasz TU).  Są też sprzymierzeńcem osób, które borykają się z problemem  kruchych naczynek krwionośnych. Dzięki zawartości wit.C i P wzmacniają pękające naczynka i uszczelniają ich ścianki. Wit.C ma swoje zastosowanie również w preparatach rozjaśniających piegi i przebarwienia na skórze – dotyczy to głównie porzeczki czarnej, bogatszej w wit.C.  Z powodzeniem wykorzystać mozna również liście porzeczki, które działają antybakteryjnie, łagodząco i przeciwzapalnie na cerę tłustą skłonną do wyprysków.  Porzeczki  jako wymiatacze wolnych rodników i owoce bogate w wit. C są również świetnym produktem w pielęgnacji cer dojrzałych, skłonnych do zmarszczek i starzejących się – do tej pielęgnacji proponuję spróbować bardzo dobry olej z nasion porzeczki czarnej (bogaty w cenne kwasy tłuszczowe, do stosowania bezpośrednio na skórę).  Do złuszczania martwego naskórka doskonale nadaję się natomiast  peeling z nasion porzeczki. Natomiast przy schorzeniach alergicznych skóry, wysypkach , egzemach,  ulgę przyniosą kąpiele w odwarze z liści porzeczek. Jak widać porzeczki mają wszechstronne zastosowanie zarówno w lecznictwie, kuchni jak i w kosmetyce. Propozycji, przykładów i zastosowań z porzeczką w roli głównej jest naprawdę bardzo wiele. Dodam jeszcze, że porzeczki można śmiało używać w postaci maseczek, olejów, maści, kąpieli, hydrolatów, peelingów i kremów. Korzystajmy z nich zwłaszcza teraz, gdy są świeże, soczyste i łatwo dostępne.

 

Olej z migdałów – jeden z najlepszych w kosmetyce!

 

 

 

Olej  ze słodkich migdałów:

roślinny olej otrzymywany dzięki tłoczeniu na zimno, w temp. poniżej 30 stopni Celsjusza  nasion drzewa migdałowego (Prunus amygdalus), które naturalnie rośnie w Azji Zachodniej. Jego uprawy można spotkać w wielu krajach, m.in. w Hiszpanii, Portugalii, Włoszech czy na Krymie. Gotowy olej jest koloru jasno lub ciemnożółtego, ma delikatny zapach i słodkawy smak.  Swoje cenne właściwości utrzymuje w stanie do max temp. 70 stopni Celsjusza.  Olej migdałowy znajduje się w ścisłej czołówce najlepszych olejów kosmetycznych!  Jest olejem o wszechstronnym zastosowaniu i działaniu, przyjazny także dziecięcej delikatnej skórze. Jest wyjątkowo łagodny i delikatny, nadaje się do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, zwłaszcza suchej, wrażliwej, delikatnej, podrażnionej, dotkniętej egzemą czy też niedoskonałościami w postaci rozstępów. Zawiera cenne kwasy: linolowy, palmitynowy, oleinowy i stearynowy, a także zestaw witamin A,D,E oraz z gr.B. Dzięki tak bogatym składnikom olej migdałowy wyjątkowo dobrze nawilża, zmiękcza, odżywia i wygładza skórę.  Działa również kojąco i przeciwzapalnie. Można stosować go bezpośrednio na skórę w czystej postaci nawet jako balsam do ciała. Posmarowana nim skóra bardzo szybko staje się gładka i miła w dotyku. Również suche, z popękaną skórą dłonie będą nam wdzięczne za systematyczne wcieranie w nie oleju migdałowego. Olej może być doskonałym składnikiem fazy olejowej balsamów, kremów, maści, lub skoncentrowanego serum do pielęgnacji twarzy lub ciała. Można go również nakładać na podniszczone końcówki włosów. Śmiało można go również wykorzystać w kuchni, dodając  do kulinarnych kompozycji sałatkowych czy surówek. Należy pamiętać, by nie używać go do smażenia czy pieczenia, ponieważ w temp. pow. 70 stopni traci on swoje cenne właściwości.

Jeszcze o rozstępach – pielęgnacja olejem makadamia

 

 

O rozstępach i sposobach walki z nimi pisałam niedawno  (obszerniejszy artykuł o rozstępach znajdziesz TU). Na zdjęciu powyżej widnieją typowe orzeszki makadamia, to właśnie olej z nich pozyskiwany może skutecznie pomóc w pielęgnacji skóry z rozstępami. Dlatego dziś chciałabym dodać propozycję wykorzystania oleju makadamia do codziennych zabiegów, który dzięki swoim właściwościom może przynieść sporo korzyści skórze pokrytej rozstępami. Olej ten bogaty jest  w nienasycone kwasy tłuszczowe, wit. A,B,E oraz składniki mineralne, dzięki czemu  wyjątkowo dobrze regeneruje skórę, wygładza ją,  poprawia jej wygląd i napięcie. Można użyć go jako np. składnik peelingu lub też  połączyć go z innym olejem  (np. winogronowym, który przyspiesza  regenerację skóry) i wmasowywać codziennie w miejsca pokryte rozstępami. Peeling natomiast przygotować można bardzo łatwo, łącząc 1/2 szkl. oleju makadamia + sok z cytryny + ok. 1 szkl. soli (np. himalajskiej) + ok. 1 szkl. cukru. Polecam oba te sposoby do wykorzystania w jednej terapii!

Kąpiel mleczno – waniliowa z płatkami róż

 

Luksusowa kąpiel  mleczno – waniliowa z płatkami róż….. wyjątkowa, jak Ty

Wygładzająca, nawilżająca  i odżywiająca skórę, wyjątkowa, aromatyczna kąpiel dla wszystkich kobiet, które chcą poczuć się jak królowa! Nie żałujcie  do niej dobrej jakości składników, dzięki którym Wasza skóra stanie się elastyczna, dobrze nawilżona i aksamitna w dotyku. Po kąpieli można otulić skórę delikatną warstwą np. oleju kokosowego

 

Kąpiel mleczno – waniliowa z płatkami róży:

 

* 1 – 2 l. mleka dobrej jakości  – najlepiej koziego (może być też prawdziwe, świeże, pełnotłuste  krowie, lub nawet kokosowe)

* 1/4 – 1/2 l. prawdziwej, świeżej śmietanki min.30%

* 2 laski wanilii

* 5 łyżek płynnego miodu  (wrzosowy, lipowy, leśny, gryczany)

* 1 łyżka olejku ze słodkich migdałów

*  świeże płatki  róży

- do lekko podgrzanego mleka dodajemy miód i  śmietankę, po czym mieszamy, by się razem połączyły. Gotową mieszankę dodajemy do wody w wannie, a następnie dodajemy laski wanilii, olejek ze słodkich migdałow i różane płatki.  Kąpiel nie powinna być zbyt gorąca. Czas trwania 20-30 min. Dla przypomnienia – przed kąpielą należy wziąć prysznic. Dobrym pomysłem jest również zrobienie wcześniej peelingu. Nastrojowe dodatki w postaci świec zapachowych i relaksującej muzyki z pewnością umilą seans kąpielowy… Życzę wszystkim Paniom przyjemnej kąpieli!

Indyk w marynacie cytrynowo-tymiankowej

 

 

Indyk w aromatycznej marynacie cytrynowo – tymiankowej:

 

dziś propozycja chudego i lekkostrawnego indyka. Porcję mięsa można upiec w piekarniku, lub przygotować na parze. Mięso indycze z jest  delikatne, łatwo przyswajalne, dość lekkostrawne i niezbyt kaloryczne. Oprócz tego charakteryzuje się niską zawartością tłuszczu i jest łatwo przyswajalnym źródłem białka zwierzęcego. Moja propozycja wymaga przygotowania marynaty, dzięki której indyk jest aromatyczny i soczysty. Podany z porcją warzyw stanowi pełnowartościowy główny posiłek  w ciągu dnia

 

* filet z indyka – umyte i osuszone mięso nacieramy  solą, a następnie marynatą:

* sok i starta skórka z dużej i soczystej cytryny

* 1,5 – 2 łyżki prawdziwego miodu

* 2 łyżki oliwy z oliwek

* 3-4 duże ząbki czosnku (wyciśnięte przez praskę)

* 3-4 łyżki świeżego tymianku (może być też suszony)

 

- z podanych składników przygotowujemy marynatę (powinna być dość gęsta) i smarujemy obficie mięso indycze. Następnie całość zapiekamy w piekarniku lub na parze do miękkości (w obu przypadkach pod przykryciem). Smacznego.